czwartek, 10 października 2013

Różany moteczek

Leżały te owoce róży tak bez sensu. Do jedzenia się nie nadawały, to zużyłam do farbowania.
Es lagen die Rosabeeren so völlig sinnlos. Fürs Essen eigneten sie sich nicht, nutzte ich sie also zum Färben.




Nawet nie wiem, ile dokładnie było tej róży, myślę że mniej więcej 60 dag. Wrzuciłam do gara na noc, żeby się moczyła, a potem przez bite trzy dni nie miałam czasu, żeby ją nawet ugotować. Aż w końcu pewną nocą ciemną się udało. Ale na bejcowanie wełny sił już nie miałam. Dorzuciłam więc do gara z kompotem różanym i 50 g wełny (100%, nie wiem z czego, ale nie merynos), i 10 g ałunu.
Ich weiß nicht mehr, wieviel der Beeren ich gehabt hatte, ich denke, daß es ca. 60 dag war. Ich weichte sie für eine Nacht ein, dann habe ich aber drei Tage lang keine Zeit, die Beeren sogar zu kochen. An einer dunklen Nacht habe ich das endlich geschafft. Fürs Beizen hatte ich keine Kräfte mehr. In den Topf mit Rosakompott habe ich also zugleich 10 g Alaun und 50 g Wolle (100%, bestimmt kein Merino) hinzugefügt.


Gotowałam godzinkę. Wyjęłam z kąpieli z połowę motka, dosypałam do reszty kąpieli trochę siarczanu miedziowego (na oko), gotowałam z pół godzinki. Potem znów wyjęłam połowę połowy motka, dosypałam siarczanu żelaza (na oko) i gotowałam jeszcze z 15 minut. Kiedy kończyłam, to już nie był kompot, to była marmolada różana z dodatkami. Nawet po intensywnym płukaniu pod kranem w wodzie z octem nadal były w niej owocki.
Ich habe alles noch eine Stunde gekocht, dann eine Hälfte des Strangs ausgenommen, ein bißchen Kupfersulfat zugegeben (nach Augenmaß), eine halbe Stunde gekocht, wieder die Hälfte der restlichen Hälfte des Strangs (!!!) ausgenommen, ein bißchen Eisensulfat zugegen und wieder 15 Minuten gekocht. Als ich das Kochen abgeschlossen habe, im Topf gab es kein Kompott, sondern Marmelade. Nach dem intensiven Spülen habe ich noch im Essigwasser die Obstteilchen.


Ale włóczka wyszła bardzo ładna. Piękny jest zwłaszcza ten morelowy odcień. Co ciekawe, tym razem siarczan miedzi nie przyciemnił koloru, tylko zamienił go w zielony, a ta ciemna oliwka, trochę w brąz, to zasługa dodatku żelaza. Ciekawe jest życie farbiarza!
Die Wolle gefällt mir doch sehr gut. Besonders schön ist der Aprikosenton. Es ist interessant, daß das Kupfersulfat mir diesmal die Farbe nicht verdunkelt hat, sondern gegen Grün umgetauscht. Die Olivfarbe (etwas bräunlich) habe ich dank dem Eisensulfat. Das Leben einer Färberin ist doch interessant!

16 komentarzy:

  1. weißt du was, liebe aldona...........
    mach nur so weiter, jaja und zeig mir so traumhafte wolle mit wunderbaren zarten farben, die immer so meinen wünschen entspricht und..........
    ich schaue nieeeeeee mehr auf deinen blog hier was es neues gibt ;-) schmunzel.
    oder ich mach meine augen einfach zu :D
    also wirklich, es begeistert mich immer wieder wenn ich sooooooooooo schöne wolle hier bei dir sehe.

    ein liebes grüßle sendet dir flo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nein, nein, nein! Ich zeige nichts mehr! ;-)
      Danke!
      LG

      Usuń
  2. Nocną porą, czyli prawie we śnie znowu cudeńko wyczarowałaś!!!! Przyznaj się, że te farbowanki to już uzależnienie. A może oprócz czarów w garach szukasz rodzimych afrodyzjaków, przed jutrzejszym świętem? (Paskuda jestem)

    Hm... dzikie róże ciemną nocą
    na zmysły działają z wielką mocą
    i tak troszkę przed północą
    kochankowie coś popsocą!

    Małgoś

    PS Popsocę na maila dzisiejszej nocy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uzależnienie, w istocie! Tylko to mi rozum ratuje po nocach! I robi sie "po drodze", więc nie trzeba na to przeznaczać żadnego dodatkowego czasu. Na psocenie czasu ani sił, kurczę, nie wystarcza!

      Usuń
  3. ich stimme flo zu 100% zu. Auch wenn ich keine zarten Farben tragen kann, mag ich sie doch sehr gerne anschauen. Deine Ergebnisse sind schlicht und ergreifend toll! LG bjmonitas

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Vielen Dank! Ich musste etwas mit den Beeren machen :)
      LG

      Usuń
  4. Nawet nie bardzo ładna, ale śliczna, naprawdę śliczna!!!! ogromnie mi się podoba ....

    OdpowiedzUsuń
  5. Kolejny śliczny motek! Bardzo mi się te Twoje cieniowane motki podobają. Te jednolite zresztą też :). Będziesz miała niezły zapas kolorowych włóczek jak wreszcie odzyskasz wolny czas :)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mogłabyś spróbować przewidzieć, kiedy to nastąpi? Bo ja bym chciała już!

      Usuń
  6. Tak, ciekawa, bo niepowtarzalna i zawsze zaskakująca. :-) Zdecydowanie inne, ciepłe odcienie. Całość fajna, w słońcu zdecydowanie inna. Podoba mi się odcień oliwki, jak on się zmienia w świetle !
    Zaczynam się przyzwyczajać do Twych prawie codziennych wpisów. Rozumiem, że na długie zimowe wieczory zbierasz materiał barwierski w odpowiedniej ilości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że z tym barwieniem to jakiś jednorazowy atak i wkrótce, wraz z opadnięciem liści, się wyczerpie. Bo co ja zrobię z tą górą naturalnie ufarbowanej wełny? Ani to sprzedać, ani rozdać, bo nie wiadomo jak się zachowa...

      Usuń
  7. No dobra przekonałaś mnie, idę dzisiaj na szaber ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to powodzenia! Teraz łatwiej, bo na krzakach już tylko owoce zostały, liście opadły.

      Usuń
  8. Podziwiam, a z owoców róży bardzo zdrowa naleweczka wychodzi :)

    OdpowiedzUsuń
  9. jaki śliczny, Chyba w życiu takiego nie zrobię.
    Podziwiam za dokładność i wytrwałość.

    OdpowiedzUsuń