Pokazywanie postów oznaczonych etykietą owce wołoskie -valaški. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą owce wołoskie -valaški. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 listopada 2012

Jeszcze jeden szalik i delikatesy z wołoskiej owieczki

Poprzedni szal, ten we wszystkich jesiennych kolorach, jest już w rękach właścicielki. Podoba się!
Za ciosem powstał kolejny szalik - jak już plątałam tę osnowę na kołkach, to naplątałam więcej.


Ja akurat tak najbardziej lubię nosić szaliki, ale chyba zrobiłam ich już tyle, że muszę się z nimi zacząć rozstawać, bo zamiast góry wełny do przerobienia będę miała całą szafę szalików.
Po kolei (uwaga, zalew zdjęć):

Osnowa
Osnuty warsztacik
Robota skończona, zaszyty brzeg, tylko odciąć
W zbliżeniu
Po zdjęciu z warsztaciku
Na Lali
Szalik ma 188 cm długości (bez frędzli) i 28 cm szerokości. Kolory są z fraktala, tak jak się układały. Skończyłam go prząść pod koniec października i pokazywałam tu. Mnie zaskoczyło to ostre przejście od turkusu do turkusu z brązem, ale ponieważ ono się miało prawo zdarzyć we fraktalu (turkus, a potem brąz na tle turkusu, pasmo czesanki zaczynało się turkusem, kończyło brązem, więc przy lekkim przesunięciu tak się porobiło), zostawiłam bez korekty.
W dziennym świetle kolorki nie są tak intensywne, to chyba dobrze.


Na chwilę muszę Harfę porzucić, bo czuję przesyt machania rękami i siada mi lewy bark. Zasiadłam więc do czekoladowej czesanki na czapeczkę dla Puchatka. I kiedy już zaczęłam kręcić, zadzwonił Pan Marcin. I przyniósł mi przesyłkę, którą po prostu muszę się pochwalić. Otóż przyszły prezenty, skarby od Vladki.


I jak tylko skończę z czapką Puchatka, natychmiast zabieram się za przerabianie tych skarbów i pokazywanie tej rzadkiej i pięknej owczej rasy, którą Vladka hoduje. Tylko nie mogę się już dziś powstrzymać, żeby chociaż troszeczkę nie pokazać. To jest wełna z owiec wołoskich (valašska ovce), a ściślej ta duża torba jest od Snĕženki, którą można zobaczyć na zdjęciu na przykład w tym poście u Vladki. 


Jest śliczna - i owieczka, i wełna. Vladka ma zresztą wiele zwierzaków, nie tylko owiec, ma nawet króliczki angorskie - zwierzaki można sobie obejrzeć u niej w prawym górnym rogu.
No i w tych skarbach, które mi przysłała jest jeszcze trochę runa z barana, 


żebym sobie mogła porównać i jest filcowany motylek, który już wiem, do czego mi posłuży. I coś zupełnie niebywałego, czym się zupełnie zachwyciłam, czyli próbki tejże wełny farbowane... grzybami. Próbowałam dziś złapać trochę dziennego światła, żeby nie przekłamać kolorów, ale i tak w realu są jeszcze ładniejsze.



Vladka pisała o farbowaniu grzybami między innymi tutaj. Ale ona naturalne barwniki bierze zewsząd, niedawno pokazywała, jakie piękne kolory jej wyszły z rdestu barwierskiego. Ja jestem kompletnie zafascynowana. I nawet mam pomysł, jak wykorzystać te próbki. Ale ponieważ rzadkie wołoskie owieczki zasługują na porządnego, osobnego posta, to wszystko o nich napiszę, jak tylko zabiorę się za przerabianie tych skarbów, czyli niebawem, bo już mnie ręce swędzą.