Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lincoln Longwool. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lincoln Longwool. Pokaż wszystkie posty

środa, 2 lipca 2014

Pokonałam Lincolna!

Nie, nie Abrahama, tylko tego, który leżał u mnie ufarbowany od października 2012, a którego dostałam w prezencie od Asi Spod Jedynki.
Ich habe endlich Lincoln besiegt - nicht den Abraham, sondern die im Oktober 2012 gefärbte Wolle, die ich von Asia bekommen habe.

Teraz prezentuje się tak:
Jetzt sieht sie so aus:


I jest go: 237 m/90 g, 222m/75 g, 207 m/65 g i 195 m/60 g, czyli w sumie 861 m/290 g, 3-ply, navajo.
Jetzt habe ich: 237 m/90 g, 222m/75 g, 207 m/65 g i 195 m/60 g, gesamt: 861 m/290 g Navajogarn (3-ply).

W singlu prezentował się równie ładnie:
Als Singlegarn sah die Wolle auch gut aus:


I w czesance nie był brzydki:
Im Kammzug war auch nicht hässlich.


Po prostu: Lincoln nie może być nieudany! Nadal kocham Lincolna!
Fazit: im Falle der Lincolnwolle irgendein Fehlschalg ist unmöglich! Ich liebe Lincoln nach wie vor!

czwartek, 27 grudnia 2012

Dla relaksu...

We wrześniu zrobiłam 10 deko nierównej niteczki z Lincolna i tak sobie leżała, bo nierówna i nie wiadomo, co z niej zrobić. Użyłam jej zatem wczoraj dla świątecznego relaksu i powstały... No, co mogło powstać dla relaksu? Co można zrobić szybko i arefleksyjnie?


I dobrze, trochę uzupełnię przetrzebione zapasy skarpet. Kolorki, jak się należało spodziewać, trochę się rozjechały. Ale widać, że siostrzyczki od jednej matki.


I takimi oto sposobami może uda mi się ten dla większości ludzi miły, dla mnie - niestety - od zawsze trudny oraz najbardziej przykry i nerwowy w roku, okres świąteczno-noworoczny jakoś "spędzić", skupiając się na robótkach.
Chciałabym, żeby ten kolejny rok był dla nas wszystkich chociaż trochę lepszy!

piątek, 21 września 2012

Lubię Lincolna

Żeby Fantazji nie było smutno z powodu nowej koleżanki Harfy i nie pomyślała sobie, że teraz niechybnie pójdzie w kąt, postanowiłam coś uprząść. Zresztą, sama miałam ochotę na zajęcie mniej skomplikowane niż nauka tkania, bo mi rozum słabo działa. Powstało zatem dziesięć deko tej oto niteczki z Lincoln Longwool - która, coś czuję, będzie moją nową faworytą pośród owczych wełen.


Ma ona włosek typowy dla długowłosych wełen.


W obu motkach jest po 50 g, ale tym razem nie udało mi się tak ładnie utrafić z grubością niteczki, oj nie. Kondycja nie ta, robota na dwa dni rozłożona i efekt taki, że jeden motek ma 117 metrów, a drugi 95 metrów (navajo 3-ply). To rodzi zagwozdkę: co tu z tego zrobić i jak? Jedno jest pewne, jak człowiek czuje, że się do niczego nie nadaje, to niech mu się nie wydaje, że może jednak usiąść i prząść. Bo takie są skutki.
Ale w motkach różnicy grubości nie widać, bo bardzo sprężysta jest ta wełenka.


Kolorki wynikły z niedzielnego farbowania, też w kiepskiej formie, bo to nie tak miało być. Ale jest jak jest.


Samą wełną jestem natomiast zachwycona. Jak to typ Longwool, jest trochę "źrąca", bo ma nominalnie od 33,5 do 41 mikronów (Bradford 36's-46's), ale znacznie mniej "źrąca" niż Devon, o dziwo. Dużo przyjemniej się też przędzie, zupełnie nie ma tu tego poczucia, że się czasem przędzie "pod włos". Ma długaśne, długaśne kudły.


Nominalnie podaje się, że kudeł ma od 20 do 38 cm (inne źródło 15-35 cm). Ma też ładniejszy niż Devon kolorek, taki śmietankowo-waniliowy, w znacznie przyjemniejszym dla oka odcieniu niż Devon. No, żółtawa jest, znaczy, ale ładnie żółtawa.


I ma piękny połysk. I nawet jeśli nie jest z mięciusich, ja lubię jej chwyt.


Podobno jest to jedna z najcięższych i najbardziej wytrzymałych owczych wełen. Owca dostarczycielka  jest największą brytyjską rasą. Pan Lincoln może ważyć nawet 160, a pani Lincoln 110 kg. Daje ponoć najcięższą, najdłuższą i najbardziej błyszczącą wełnę świata. Po to ją stworzono gdzieś około 1750 roku w Leicestershire, jest więc z całą pewnością blisko spokrewniona z Leicestershire Longwool (już się cieszę na te loki, które mam, bo dokupiłam sobie przy okazji Harfy pierścień Jumbo do mojej Fantazji i mogę popróbować uprząść jakąś art-yarn). Owce są bardzo wytrzymałe na suszę i chłód. Ale, jak widać, futro nawet zimą potrafią ślicznie uświnić.

Zdjęcie: Roger Ward

Wiele ich nie ma, to rasa rzadka, wręcz w 2. kategorii "rzadkości", czyli "at risk". W Wielkiej Brytanii zarejestrowanych jest mniej niż 1500 samic. Ale wełny daje dużo, 7-10 kg z jednej strzyży.
Jagniątko jest słodkie, chociaż to kolos jak na owcze dziecię:

Zdjęcie: Girthchicken

Mnie się najbardziej podobają Lincolny na tym zdjęciu z wystawy - same kudłate owcze tyłki, tylko gdzieś z boku po prawej mały poczciwy owczy pysk w tle.

Zdjęcie: Richard Croft
W każdym razie zastanawiam się nad zamówieniem większej ilości wełny niż 10 deko, bo jest z rodzaju tych "pogodoodpornych", ciepłych, połysk ma - śmiem twierdzić - ładniejszy niż Wensleydale, naturalny kolor też, układa się pięknie, mniej "źre" i mi przędzie się ją bardzo przyjemnie.