poniedziałek, 11 czerwca 2012

Psia wełna

Na początek wszystkim ogromnie dziękuję za pomoc w konstruowaniu bloga. Udało się! Mam gadżety!
I przepraszam, że mnie na dwa dni wymiotło ze świata żywych, piszących i podglądających - to przez pazerność na chleb (na kiełbaskę nie wystarczy) nie wypuszczałam przez dwa dni ołówka z ręki. Dziś o trzeciej w nocy ołówek wypadł mi sam, więc padłam i ja. Kiedy już oswobodziłam się rankiem z objęć Morfeusza, rozejrzałam się i dostrzegłam, że czas najwyższy posprzątać (nie przesadzam, widać to wyraźnie na zdjęciu z psem poniżej). Ale zanim chwyciłam za odkurzacz, postanowiłam zadbać o żywy inwentarz: rośliny podlać i wyczesać psa. Dobrze, że działałam w tej kolejności, bo by bazylia niechybnie zakończyła żywot, czesanie psa bowiem okazało się czynnością inspirującą. Wyłaziło z niego tyle podsierstka, że już nie wrzucałam do kosza, zwałkę na podłogę uznałam za praktyczniejszą. Wyszła z psiny kupka całkiem, całkiem. A co mi szkodzi, pomyślałam i zamiast chwycić za odkurzacz, zasiadłam do kołowrotka, żeby sprawdzić, czy przędzenie psiej wełny jest w istocie takie trudne i prawie niemożliwe, zwłaszcza gdy psina ma krótki włos. I co? A o!


I w zbliżeniu:

Na tych zdjęciach wygląda imponująco, ale jest jej tylko 14 metrów. Zdecydowanie lepiej widać nędzę urobku na dwunastodekowym moteczku moherku (pod ręką był - to ten, którym rzucałam w piątek razem z drucianą robótką - bluzką podprowadzoną do karczków, nadal leży). No i kolor widać lepiej na tle. Bo okazało się, że mój czarny, czarny pies podsierstek ma... ciemnobrązowy. Piękny. To zwierzę od siedmiu lat co chwilę odkrywa przede mną kolejne swoje walory. W każdym razie na lekko przekręconym moherku wygląda tak (psia wełna znaczy, nie pies):


A co na to pies? Już podczas przędzenia kręcił się nerwowo w mojej okolicy. A potem zażądał zwrotu swojej własności.

No i okazało się, że moje krótkowłose zwierzątko domowe jest stworzeniem wełnodajnym, a wełnę psią  daje się przerobić. Włoski są mięciuteńkie i króciuteńkie, więc trzeba troszkę więcej niż troszkę przekręcić. Do sprzędzenia zupełnie nie nadaje się okrywowy kudeł, chociaż jest dłuższy (zgarnęłam parę "kotów" z podłogi i próbowałam, a jakże). Daje się sprząść, ale jeśli nie jest przekręcone totalnie, rozsnuwa się w palcach przy przewijaniu na kłębek i jest niemiłe w dotyku.
No i nieco zaspokojona w swojej potrzebie posiadania zwierzęcia wełnodajnego, dziś dzwoniąc do prezesa mojej spółdzielni mieszkaniowej w sprawie kolejnej awarii domofonu, poniechałam namawiania go, byśmy te dwie okropne, hałaśliwe, spalinowe kosiarki do trawy zamienili na dwie śliczne, milutkie i mięciutkie alpaki, niech mi tylko zorganizuje miejsce na obórkę. W końcu mamy tu prawie ogród botaniczny, możemy mieć i prawie zoologiczny, prawda? Namawiam go już od ponad roku i nic, nawet wizją łapówki w postaci cieplutkiego sweterka nie dał się skusić.
A jak już jesteśmy przy alpakach - dostałam maila od pana Mariusza Wierzbickiego, że zakończył strzyżę i ma do sprzedania runo alpaczane, i huacaya, i suri, w kolorach rozmaitych. Jeśli ktoś potrzebuje, służę tym mailem od niego z pełną informacją. W zeszłym roku się naczytałam, że panie taką wełnę dostały, że prosto z wora przędły. Ja mogę powiedzieć tak: zwierzęta pana Mariusza produkują cudowną wełnę, jest mięciuteńka, długa, cudna; sam pan Mariusz jest niezwykle miłym, rzeczowym, życzliwym i uczynnym człowiekiem, który doskonale się zna na tym, co robi. Ja jednak tak zdolna nie jestem i prosto z wora nie mogłam prząść, bo to było przepiękne, ale surowe runo, czego nikt przede mną nie ukrywał, i trzeba je było przebrać i uprać. A właśnie, w tej zeszłorocznej partii dostałam od pana Mariusza absolutnie cudowną cudowność (oprócz innych cudowności), czyli runko, które wyglądało mi na niezwykle rzadki kolorek rose grey (było szare i miało brązowo-płowe końcówki). Tydzień temu skończyłam czesać resztkę:


Zrobiłam z części tego zimą kominek i mitenki, zdjęcia kominka nawet mam:
Oj, chyba za daleko się już posunęłam w tym pisaniu. To przecież post, nie książka.
Wszystkich serdecznie pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję za wsparcie i pomoc i chyba chwycę za ten odkurzacz.

16 komentarzy:

  1. Pomysł na psie kłaczki już widziałam:)Ale Kankanka ma spaniela ,więc kłaki długie ma:) Ze swojego udało Ci się wykrzesać też fajną wełenkę( chociaż ten moher pod spodem jest boski:) Ale gdy w koszyku zobaczyłam Twoje czesanki to już muszę apelować, byś w następnym poście napisała jak zrobić na czesakach coś takiego:)Bo to długaśne jest i fajnie by się przędło:) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję! Jeśli znajdę dziś ten instruktażowy filmik, który mnie natchnął, to natychmiast pokażę, bo moje zdjęcia marne. Moher w motku wygląda nieźle, w robótce już niekoniecznie. Oczywiście, że pognałam do Kankanki pooglądać spanielską wełnę, fajna, i ile jej było. A ja właśnie zrobiłam coś głupiego, czyli (nie wiem, jak) właśnie przyłączyłam się do własnych obserwatorów. Co gorsza, nie wiem, jak to odkręcić, a płonę ze wstydu. Chociaż właściwie to ja się chyba kwalifikuję do autoobserwacji, może nawet do bacznej obserwacji psychiatrycznej, biorąc pod uwagę to, że takie nieprzemyślane ruchy wykonuję. Jeśli wiesz, jak mogę to odkręcić, poratuj!
      Całusy

      Usuń
    2. A wiesz,że nie wiem jak się z listy obserwatorów odpisać:) Ale już widziałam na kilku blogach samosięobserwowanie i wcale to sensacji nie wzbudza ani nie świadczy o niedorozwoju:)))

      Usuń
    3. Wiem :) Pod zdjęciami osób obserwujących jest napis"czy jesteś już członkiem? zaloguj się" Jak to naciśniesz wyskakuje Ci okienko a w nim po prawej stronie jest"przestań obserwować " Jak to naciśniesz powinno zadziałać :)

      Usuń
    4. Wiola, jesteś geniuszem, jakie ja mam szczęście, że mi się taki Anioł Stróż trafił! Chyba się udało.
      Chyba jednak jestem niedorozwojem - dwa lata w domu i już szczekam na monitor!
      Dziękuję!!!

      Usuń
  2. Piękna Ci wyszła ta psia wełna! Zdecydowanie powinnaś zbierać ten podsierstek po każdym czesaniu i uprząść jej więcej. Kankanka ze swojego psa wydziergała fikuśną czapkę, no ale ona dosyć długo tę wełnę zbierała :)).
    Alpaka w koszyku wygląda cudnie! Wyobrażam sobie jaka musi być mięciutka i miła - miałam kiedyś trochę czesanki z alpaki, więc wiem o czym mówię :). Na razie ją uprzędłam i czekam na pomysł na co ją przerobić :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, głównie w imieniu psa, bo 14 metrów nitki to specjalny wyczyn nie jest. Ale ciekawość mnie żarła, bo podobno są takie pieski w Azji, które hoduje się specjalnie na runko. Urzekł mnie kolor podsierstka z mojego psiurka, więc będę zbierać. Może nie będzie to tak długo trwać, jeśli z jednego czesania wyszło 14 metrów. Z alpaką mamy chyba podobnie. Ja ją namiętnie kupuję, przędę i... odkładam. A nawet jeśli coś zacznę, to okazuje się, że albo za mało, albo nie całkiem o to chodziło, albo tak dużo, że szkoda dzielić, żeby zrobić jakiś drobiazg, a na większą rzecz czasu brak. I leży.

      Usuń
  3. U Wierzbickiego kupowałam runo w zeszłym roku, dawałam jego namiary Pani prowadzącej bloga Prząśniczka, ale zapomniała o tym jak chwaliła jego runo polecone przez Beatę.
    Co do jego runa to zgadzam się,że jest cudne, ale brudne jak jasna cholera. Mam go sporo, w tym roku też kupowałam, z tym,że ja to leniwa baba jestem i zaworze je do gręplowania mechanicznego, potem w domu wrzucam na drumka (bo mam) no i na kołowrotek i jeszcze jest zanieczyszczone, oczywiście przed tym wszystkim piorę je.
    Twój tunel cudny, kolor wełny też, co to psiaka to widziałam kiedyś sweter z uprzędzonej wełny owczarka Coli, mam kota maine cona zbieram jej sierść, może chcesz?????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bym była leniwa, gdybym w okolicy znalazła gręplarnię, bo myślałam, że mnie śmierć przy tym przebieraniu zagryzie - trochę tego było, a runo było tak ładne, że szkoda było za dużo wywalić. Czesanie to zresztą też nie jest moja ulubiona czynność, ale na szczęście już mam odciski tam, gdzie być powinny, i jakoś idzie. Brakuje mi tych grzebieni, które się po angielsku nazywają combs, do długiego kudła, dlatego wymyśliłam sobie, jak te długaśne alpaczane runa wyczesywać, bo za tyle, ile te grzebienie kosztują, mogę kupę pięknej wełny kupić. Tunel fajny wyszedł, zrobiłam go dla pewnej pięknej dziewczyny (na własną, nie na jej prośbę, chciałam, żeby przekonała się, że nie każda wełna gryzie) i w duecie z właścicielką ma więcej uroku niż na styropianie. Mam wrażenie, że w tym wypadku to człowiek zdobi szatę. Czy kota chcę? Pragnę, rzecz jasna. Wyczułaś mnie! Ja nie muszę perfekcyjnie, ja muszę wszystkiego dotknąć, popróbować. Właśnie sobie przypomniałam, że jak rok temu poszliśmy do kina, siedziała przede mną kobitka z takimi idealnie do przędzenia wyczesanymi włosami, lekko podtapirowanymi, z wierzchu gładziutkimi. Ręce mi się same wyciągały. Jaki był film, nie pamiętam, ale tę czesankę przede mną ze szczegółami bym mogła odtworzyć. Więc jak mi możesz choć troszkę kociej sierści odstąpić, to ja absolutnie tak, tak, tak! Tylko daj znać, co ja mogę w zamian.

      Usuń
  4. To proszę napisz mi na mejla swój adres.
    Nie mam jeszcze tego zbyt sporo, może więcej niż z Twojego pieska. Zawsze coś z tego wyjdzie, na przyszłość tez będę Ci zbierać te jej runo.
    włos jest dość długi i bardzo miękki. Kota widać na jednym z moich postów ma na imię IKA, tak wymyśliła moja córeczka jak miała dwa latka nie całe.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ha ha słyszałam i czytałam o tym że dziewczyny przędły psi podszerstek, ale zawszy były to psy długowłose- hmm kiedyś byłam właścicielką bernardyna - ile wełny on dawał i wszystko szło w kosz, setera też jest wełna ale ilość znikoma :) Ale żeby z Twojego - jestem pod wrażeniem !!!
    Alpaka jest cudowna to prawda , miałam do czynienia z nią raz i to w dodatku była mieszanka z jedwabiem- milusie i mięciutkie, ale ciut stresujące, chyba za mało doświadczona jestem po prostu

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję w imieniu psa! Powiem mu, że nie tylko mnie potrafi zaskoczyć, choćby podszerstkiem. Czytałam u Niemek, że to bardzo cieplutka wełna.Z tym brakiem doświadczenia nie przesadzaj, przecież taka piękna niteczka Ci wychodzi. A ta ruda jaka ładna wyszła. Ale chyba Cię rozumiem z tym mieszankowym stresem. Ja na zapoznanie się z kołowrotkiem, z moim "dziaduniem" kochanym jeszcze (teraz kręcę mercedesem, nie powiem, duży komfort jazdy) wrzuciłam merynosa z bambusem. Merynos chciał jedno, bambus drugie, mnie zależało na czymś jeszcze innym, a kochany "dziadunio" robił, co mógł, żeby nam wszystkim dogodzić, ale jak tu dogodzić babie, która nawet nie umie go obsłużyć. Aż w końcu nauczył mnie prząść, dlatego ma u mnie dożywocie.
    Pozdrów ode mnie króliczki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie podjęłam decyzję o zakupie nowego kołowrotka- teraz zostaje kasę zebrać, co do alpaki, mam wrażenie ze ona się rozsypuje, natomiast włoski runa owczego jakby same o siebie się zaczepiały i chciały kręcić, nie wiem czy tak jest czy to jest tylko moje wrażenie , a tak naprawdę przędzie mi się coraz lepiej bo po prostu coraz więcej metrów mam na swoim koncie

      Usuń
    2. Też tak to czuję, ja bym o tym powiedziała, że alpaka szybciej z ręki ucieka. Mimo całej miłości do mojego "dziadunia", przyznać muszę, że mam teraz ogromny komfort, samo mi się przędzie. Trochę tylko żałuję, że swojej kołowrotczycy w podróż zabierać ze sobą nie bardzo mogę, bo nie ma sensu jej rozkładać na części. Podjęłam męską (bo kosztowną) decyzję, że kupuję wykończoną, chociaż w pierwszej chwili chciałam kupić w wersji tańszej i wykończyć dekupażem. Ale na razie nie żałuję (najwyżej przeszlifuję i sobie okleję, a to koło z mdf przynajmniej póki co nie straszy). Żałuję natomiast, że od razu nie kupiłam więcej szpul (3 są w komplecie), bo - jak z robótkami na drutach - wciąż coś zaczynam, nie kończę, na jednej mam jakiegoś singla, na drugiej zaczęte co innego. Dla niecierpliwego i ciekawskiego bałaganiarza 3 szpule to o wiele za mało.

      Usuń
  7. marzę o przędzy z moich dwóch białych owczarków szwajcarskich. Czy można u Pani zamówić wykonanie takowej, jeśli tak, to jak przygotować futro? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Niektóre z tych produktów to istne mistrzostwo świata! Sam osobiście uważam, że nie ma niczego lepszego od dobrego,
    ręcznie szytego swetra. Ja osobiście polecam zerknąć na stronę internetową: http://welnabawelna.pl/wloczki-sztuczne - jedna z moich ulubionych, zamawiam tutaj praktycznie wszystko.

    OdpowiedzUsuń