środa, 6 czerwca 2012

Dzień dobry

Dzień dobry przede wszystkim Wiolu, któraś mnie na założenie bloga namówiła. Na razie kompletnie nie potrafię posłużyć się tym narzędziem, ale mam nadzieję, że się wkrótce nauczę. Żeby sprawdzić, czy umiem wrzucić tu jakieś zdjęcie, spróbuję przedstawić najsłodszego ze wszystkich znanych mi (i nie tylko ja jestem tego zdania) psów:
Oto Piernik!
No, nie jest to zdjęcie najbardziej udane, ale już wiem, jak się to tutaj wrzuca. Na tę chwilę zgłębiania tajemnic  narzędzia będzie dosyć. Teraz spróbuję sama siebie odnaleźć w tej sieci.

8 komentarzy:

  1. Świetny i udany początek :) Liczymy( mam nadzieję ,że grono obserwatorów będzie rosło)na wiele praktycznych porad i fajnych zdjęć :) Masz wiele zdolności ,które bezpłatnie Możesz nas nauczyć . Pozdrawiam i czekam z niecierpliwością na następny post:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, łatwo powiedzieć, walczyłam z tym... wspaniałym surowcem cały boży dzień. Ale dzięki Ci wielkie, gdyby nie Ty, to bym po pierwsze: nic nie zrobiła, po drugie: nic nie wiedziała, że jest jakaś weryfikacja obrazkowa. Jak mi każą, to ja jakiś obrazek wkładam, choćby sprzed trzech lat. A skąd mam wziąć takie śliczne gadżety jak u Ciebie na bokach?
      Buziaki

      Usuń
  2. No i zlikwiduj weryfikację obrazkową w dodawaniu komentarzy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  3. Witam! im więcej nas tym lepiej a blogowanie nie jest taki trudne, szybciutko się wszystkiego nauczysz. Ja też nie tak dawno zaczynałam i wciągnęło mnie na całego, no i masz jeszcze NAS:)
    Pozdrawiam, Marlena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, bardzo dziękuję! Otuchą najbardziej napawa mnie to NAS, bo coś chyba sama rady nie dam. Wszyscy mają takie piękne "boczki", a ja...
      Pozdrawiam cieplutko

      Usuń
  4. Ja też witam, i ciekawie zerkam w stronę pieska i w ogóle...

    OdpowiedzUsuń
  5. Wielkie dzięki! Pies jest najsłodszy na świecie i straszliwie zazdrosny o te wszystkie czesane zwierzaki. Wciąż siada mi na kolanach i patrzy wzrokiem, w którym jawnie wyczytać można zarzut: Masz taką cudowną, interaktywną, kudłatą zabawkę i czym ty się w ogóle bawisz? Jakimiś śmierdzącymi kłakami! Chociaż zdarzyło mu się i tak, że nosa z wora z pewną surową baby alpaką nie wyjmował przez tydzień (trochę była brudna, przez tydzień 30 deko przebierałam).
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń