niedziela, 17 czerwca 2012

Herdwick, czyli jeden lubi ogórki...

... drugi ogrodnika córki.
Kiedy byłam dwa miesiące temu u mamy, wpadła do nas daleka ciocia. Ciocia ma 92 lata i jest bardzo dobrym człowiekiem, który całe życie wszystkim pomagał w najtrudniejszych sytuacjach. Niekoniecznie z wzajemnością. Ja właśnie robiłam na drutach.
- A ty plączesz i plączesz - zagadnęła mnie ciocia.
- Plączę, to dziedziczne - odparłam.
Ciocia zeznała, że ma ostatnio kłopot ze stawamit. Znad drutów więc wzrok podniosłam i padł on na cioci nogi i skarpety. Pocerowane.
- A ciocia już nie robi na drutach? - pytam.
- A już mi się i nie chce - powiada ciocia.
- To ja cioci nowe skarpety zrobię, nawet przy sobie mam trochę wełny - i rzuciłam się do swojej torby podróżnej po alpakę, BFL i Shropshire, uprzędzione, milutkie, mięciutkie, kolorowe.
Ciocia wzięła do ręki i powiada uprzejmie:
- Ładne, ale to nie wełna.
- Jak nie wełna? Wełna! Najczystsza! - aż się we mnie zagotowało.
- No, nie wełna, mówię ci, nie gryzie. I niemocna - zaprotestowała ciocia.
Już chciałam wygłosić wykład na temat, ale ugryzłam się w język. Zamiast tego upewniłam się:
- To ciocia potrzebuje takie skarpety, żeby gryzły. Wełna ostra ma być?
- No, tak - wyjaśniła ciocia. - Inaczej nie grzeje.
- To ja cioci takie z górskich owiec zrobię.
- Nooo... - zastanowiła się chwilę. - Jak tak, to dobrze.
Żeby cioci dogodzić, zaczęłam szukać najbardziej górskiej z górskich owiec na świecie (alpaki nie wchodziły w rachubę). W Polsce nie znam miejsca, gdzie można kupić na przykład 20 deko upranej wełny z górskiej owcy. Znalazłam więc brytyjskie owieczki rasy Herdwick. Gdy zobaczyłam taką na zdjęciu, zakochałam się natychmiast.
Zdjęcie: hollidaypics
Barany są rogate. A jagniątka takie:
Zdjęcie: Adam Jennison

 Rodzą się czarne, po roku jaśnieją i stają się ciemnobrązowe, a po pierwszej strzyży szarzeją i są coraz jaśniejsze. Są najbardziej wytrzymałymi z brytyjskich owiec górskich, pasą się też powyżej 1000 metrów, zimą mogą zostać na pastwiskach, w dodatku niewielkich. Ich domek to Lake District w Cumbrii w północno zachodniej Anglii, niemal wszystkie mieszkają właśnie tam. Wełny, ze względu na to, że gruba i nie najmiększa, używa się raczej na dywany (albo izolację do poddaszy, co za marnotrastwo) niż do dziergania. Ale, jak wiadomo, jeden lubi ogórki...
Kupiłam więc dziesięć deko, żeby sprawdzić, a nie przesadzić. W taśmie, żeby się nie narobić.


Włókienka w istocie grube
I nieprzesadnie długie

Przędły się miło, ale mimo że dla większej kontroli podzieliłam taśmę na sześć pasm, trochę mi się przy przędzeniu kudełki w garści "rozsypywały". O cieniutką niteczkę nie walczyłam, bo nie potrzebowałam, ale przy tak grubych i właściwie dość śliskich włókienkach bardzo trudno byłoby mi z tego zrobić lace. Włókienka się łamią podczas przędzenia, więc albo fartuszek na kolana, albo się nie przejmujemy tym, że włoski są wszędzie. Spod kołowrotka zebrałam sporą kupkę.


I po skręceniu w 2 nitki mam moteczek mniej więcej dwustumetrowy, czyli taki, jakiego potrzebowałam.


Jest szorstka, ale szorstka przyjemnie, gruba i ciepła, podwójnie skręcona (choć nieprzesadnie mocno), w kolorze neutralnym, według mnie bardzo ładnym - na grube, mocne, ciepłe skarpety w sam raz, ciocia powinna być zadowolona. A mi się tak bardzo ta wełna podoba, że chyba dokupię na sweter dla siebie, ale tym razem prosto od hodowcy. Jeśli to zrobię, to jednak niteczkę ukręcę cieńszą i skręcę metodą navajo, bo w podwójnym skręcie na sweter ta jest trochę zbyt rustykalna.

10 komentarzy:

  1. No cóż - gryzące skarpetki to nie jest to, co lubię najbardziej ;)). Ale o gustach się nie dyskutuje :). Jeszcze niedawno zachwycałam się merynosem i jego miękkością (nadal zresztą go lubię), ale odkąd uprzędłam czesankę 56's English i wydziergałam z niej bolerko, polubiłam też ostrzejsze wełny. Bolerko noszę często i z przyjemnością, bo mimo pewnej szorstkości wełna ta nie gryzie mnie :).
    Twoja wełna wygląda bardzo interesująco - myślę, że ciocia będzie zadowolona z takich skarpet :). Ciekawy sweter mógłby też z takiej wełny powstać - oczywiście z większej ilości ;)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona rzeczywiście jest szorstka, sprzedawca deklarował 40 mikronów, miękkością daleko jej do 56's. Ale dla mnie włosiennica nie byłaby pokutą, a widziałam, że jeden hodowca sprzedawał taką w kolorze midnight blue i nawet na kiepskim zdjęciu to połyskiwało niebieskawo. Od razu bym kupiła, ale już nie mam gdzie pudeł z wełną stawiać. Dzięki, że zaglądasz!

      Usuń
  2. Na początek to mam namiar na wełnę owiec rasy polskiej górskiej jeśli chcesz????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wprawdzie w tym roku chyba nie wykorzystam, bo nie przerabiam tego, co nakupiłam, ale pewnie, że chcę. Nie planuję szybkiego zakończenia tej przygody, a pisałaś, że tę górską taką fajną czyściutką dostałaś.

      Usuń
    2. Tak, bardzo czysta była mimo że tylko po wstępnym praniu.
      Wełna była po 5zł/kg ta wstępnie prana.
      jest do kupienia w Istebnej. Pan wysyła pocztą.

      Usuń
  3. To się ciocia ucieszy:)Ja lubię gryzącą wełnę,szczególnie zimą na dłoniach i stopach:) Twój motek przypomina mi nieco wrzosówkę. Ale może dlatego,że wielu run nie widziałam,a wrzosówkę i owszem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wrzosówkę tylko na zdjęciu widziałam, też fajne ma pysio i też szara, no i szorstka. Chętnie bym wzięła do ręki, ale większych ilości już nie mam gdzie składować.

      Usuń
  4. Śliczne te owieczki ( ja w ogóle bardzo kocham owieczki wszelkie) fascynująca taka zmiana koloru. Wyjdą fantastyczne skarpety :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo owieczek nie można nie kochać, mi nawet ich zapach nie przeszkadza. Z tym kolorkiem to nie one jedne tak mają. Dzięki:)

      Usuń
  5. Ach, to są te owieczki, o których mi opowiadałaś, że są najpierw ciemne, a potem jaśnieją. Śliczne są i śliczne mordzie mają.

    OdpowiedzUsuń