środa, 2 października 2013

Farbowanie kaliną i tarniną - trochę mi przeszło

Nigdzie nie znalazłam żadnego przepisu na farbowanie kaliną i tarniną, Vlad'ce z kaliny wyszeł niebrzydki morelowy kolor, ale było za późno na pytania, moja bieda już schła.
Ich habe kein Rezept fürs Schlehdorn- und Schneeballfärben gefunden. Vlad'ka hat zwar eine hübsche Aprikosenfarbe aus Schneball bekommen - es war aber zu spät für die Fragen, meine Wolle trocknete schon. 


Znów nowozelandzkie Corridale i turecka włóczka.
Wieder die Corriedalewolle und das türkische Garn.

O kalinie wiedziałam tylko tyle, że uzyskiwało się z niej czerwony (!) barwnik. Z Wikipedii wiedziałam. Wygotowałam 35 dag owoców, dodałam soli, wrzuciłam motek (bejca: ałun 15%, kamień winny 7%), gotowałam godzinę i kolor... wypisz, wymaluj jak z nawłoci. A wywar był cynobrowy.
Kiedy wstawiłam do gotowania resztę owoców, wrócił z pracy mój władca i zaczęła się awantura... o smród. Gotowana kalina cuchnie przeokropnie i żadna wentylacja nie jest w stanie tego zmienić. Vlad'ka ma rację - to trzeba robić na świeżym powietrzu. Wysłuchałam więc kazania o smrodzie niepranych skarpetek i alzackiego sera pleśniowego. I po co?
Über den Schneball wusste ich nur, daß sie rot färbt (aus Wikipedia). Ich habe 35 dag Beeren ausgekocht, das Salz zugegeben, die Wolle eingelegt (Beize: 15% Alaun, 7% Weinsteinrahm), eine Stunde gekocht und die Farbe ist... genauso wie aus Goldrute. Der Farbbad war zinnoberrot.
Ale ich den Rest der Beeren gekocht habe, ist mein Mann aus der Arbeit gekommen und hat mir eine Szene gemacht. Es ging um... den Genstank. Die gekochten Schneeballbeeren stinken schrecklich und die Lüftung hilft nicht. Vlad'ka hat recht - das soll man auf dem frischen Luft machen. Ich habe also eine Predigt zum Thema "ungewaschene Socken und elsässischer Schimmelkäse" gehört. Wozu denn auch?


Po to?

Tarniny było, ile było - całe 16 dag. Jedyne, co o niej wiedziałam, to z książki Tuszyńskiej, że używa się jej do farbowania na niebiesko. I tyle w tej książce. Wikipedia powiada, że owoce barwią na szary do szarozielonego. Więc wygotowałam, osoliłam lekko, wrzuciłam włóczkę i czesankę (bejca: ałun 20%), wygotowałam, ostudziłam, opłukałam, utrwaliłam, uprałam i... z całkiem przyjemnego wrzosu zostało tyle.
Ich hatte nur 16 dag Schlehdornbeeren. Ich wusste über Schlehdorn (aus einem Buch von Tuszyńska), daß die Beeren blau färben. Es gab kein Wort mehr zum Thema. Wikipedia sagt, daß die Beeren färben grau bis graugrün. Ich habe sie also ausgekocht, gesalzt, die Wolle eingelegt usw. Aus der ganz netten Lilafarbe am Anfang ist nur das (auf den Bildern darunter) geblieben.



Resztę owoców zamroziłam. Na wypadek, gdyby wróciło mi to, co mi przeszło.
Ich habe den Rest der Beeren für die Zukunft eingefroren, weil ich im Moment ein bißchen genug des Färbens habe.

wtorek, 1 października 2013

Nie zawsze się udaje

Kto by pomyślał - to akurat wszystkim się bez kłopotu udaje, a mi nie.
Es gelingt nicht immer. Diesmal ist mir das nicht gelungen, was den anderen immer gelingt.


Nie, to nie powstało z tego maceratu z czarnego bzu, który dostarczył mi FedEx, nie wyciągajmy pochopnych wniosków. Ponieważ Polak po szkodzie się nauczył, to i nie tyle sam ukradł, co mężowi ukraść z pobliskiego krzaka pozwolił.
Nein, den fermententierten Holundersaft aus meinem FedEx-Paket habe ich noch nicht gebraucht. Da ich nach dem Ereignis mit FedEx meine Hausaufgabe gemacht habe, selbst habe ich zwar noch nicht gelernt, im Park zu stehlen, meinem Mann habe ich es jedoch gelassen (oder eher erlaubt).  


Całe 18 dag.
Die ganzen 18 dag.


Przyrządziłam według receptury D. Fischer, z solą morską i octem. Pierwszy "parz" był na wełnie bejcowanej ałunem (20%), drugi na bejcowanej ałunem (15% ) i kamieniem winnym (7%). Ze skutkiem dokładnie takim samym - kolor szaroniebieski i nierówny.
Z garnka wyjmowałam piękną fioletową wełnę, płukałam - spływała czerwień, wkładałam do octu - czerwień kompletnie spadała, zostawał niebieski.
Das Farbbad habe ich nach dem Rezept von D. Fischer vorbereitet, mit Meersalz und Apfelessig. Für den ersten Farbzug habe ich die Wolle mit Alaun (20%), für den zweiten mit Alaun (15%) und Weinsteinrahm (7%) vorher gebeizt. Das Ergebnis war ähnlich - graublaue, ungleichmäßige Farbe.
Ich habe aus dem Topf noch schöne violette Wolle ausgenommen, die roten Töne flossen beim Spülen jedoch ab. Als ich die Wolle in den Essigbad eingelegt habe, ist der Rotton komplett abgelaufen - es ist mir nur Graublau geblieben.


Mam zatem trochę niebiesko-szarej czesanki z nowozelandzkich Corriedale'i w kolorze blue...
Ich habe also (glücklicherweise nicht viel) Coriedalekammzug in Graublau...



... i dwa motki włóczki, w kolorze podobnym, tylko bardziej intensywnym - włóczka w ogóle lepiej przyjmuje kolory niż czesanka.
... und zwei Stränge der türkischen Garn in der ähnlichen, doch intensiveren Farbe -  Garne nehmen die Farben  überhaupt besser als Kammzüge ein.




Podejrzewam, że przyczyna tej porażki tkwi... w soli morskiej. Użyłam tej, której na co dzień używam do jedzenia drobnoziarnistej soli morskiej z dodatkiem magnezu. Zdaje się, że magnez w tym towarzystwie jednoznacznie zmusza czerwień do pożegnania się z wełną. Albo zabejcowana wełna, która wprawdzie fermentowała sobie trzy dni, jak w przepisie, ale potem była wysuszona z konieczności, dała taki efekt.
Ich vermute, daß die Misserfolgursache im... Meersalz steckt. Ich habe ein Salz verwendet, das ich normal zum Essen gebrauche - das feinkoernige Meersalz mit Magnesiumzusatz. Wie es scheint bringt das Magnesium in dem Zusammenhang die Rottöne abzuflissen. Oder liegt es an der Beize: die Wolle wurde gebeizt und lag dann feucht drei Tage lang, danach trocknete ich sie gezwungenermaßen und gebrauchte erst dann.

niedziela, 29 września 2013

Z grzybków od Vlad'ki

Mniej więcej rok temu dostałam w prezencie od Vlad'ki grzybki do farbowania na czerwono i na żółto. Grzybki przeleżały sobie rok cały i wcale im to źle nie zrobiło. Wyczytałam gdzieś, że kora i grzybki po roku są jeszcze skuteczniejsze. W każdym razie te od Vlad'ki były bardzo skuteczne. Nie wiem, co to za grzybki, podejrzewam tylko, że czerwone to skórzak cynobrowy (Dermocybe cinnabarina) albo cynamonowy (cinnamonea), a żółte to łysaki (Gymnopilus), bo wszystkie są takie cieniutkie i delikatne.
Ungefähr vor einem Jahr hat mir Vlad'ka u.a. die Pilze für Rot- und Gelbfärben geschenkt. Die Pilze warteten ein ganzes Jahr und es hat sie nicht geschädigt. Ich habe irgendwo gelesen, daß die Rinde und Pilze nach einem Jahr noch wirksamer sind. Ich weiß nicht, was für Pilze es sind, ich vermute nur, daß es  Dermocybe cinnabarina oder cinnamonea (die roten) und Gymnopilus (die gelben) sind, da sie dünn und zart sind.


Ani czesanka (BFL - to widać wyraźnie, po tych charakterystycznych karbikach, których ta wełna dostaje po zmoczeniu), ani włóczka nie były bejcowane, bo Vlad'ka dostarczyła mi kompletne zestawy do farbowania z odpowiednią ilością ałunu. Wszystko (prawie) zrobiłam według instrukcji od niej.
Sowohl den Kammzug, als auch das Garn habe ich nicht gebeizt, weil mir Vlad'ka komplette Farbsätze mit Alaun geschickt hat. (Fast) alles habe ich nach ihrer Anleitung gemacht.

Wrzuciłam do gara...
Ich habe die Pilze in den Topf hineingeworfen,...

Grzybki do żółtego/die gelbfärbenden Pilze
... namoczyłam i wygotowałam:
... eingeweicht und ausgekocht:

Grzybki do czerwonego/ die rotfärbenden Pilze
Włożyłam czesankę i włóczkę i gotowałam ile trzeba razem z grzybkami.
Ich habe den Kammzug (BFL) und das Garn (wieder die türkiche Wolle) eingelegt und mit den Pilzen gekocht.


Tu akurat czerwone grzybki./ Hier kochen die roten Pilzen.
A jak wyjęłam, podskakiwałam z radości, takie były piękne. Zrobiłam więc drugie gotowanie. Ale ponieważ trudno mi było powyjmować te drobiny grzybków, ktore się wbiły i w nici i w czesankę, przy drugim "parzu" przecedziłam grzybki do gazy i gotowałam razem z wełną.
Wenn ich die Wolle aus dem Topf heraugenommen habe, habe ich vor Freude gehüpft, so schön sie war. Dann habe ich also den 2. Farbzug gemacht. Da es mir jedoch schwierig war, die Pilzbrösel aus der Wolle herauszuziehen, beim 2. Farbzug habe ich die Pilze in den Mull durchgeseiht und so mit der Wolle gekocht.



Kolorki znów wyszły cudne. Zlałam więc to, co zostało z obydwu kąpieli i zrobiłam jeszcze trzecie gotowanie, z którego kolor jest wprawdzie jasny, ale przepiękny. To ten w środku.
Die Farbtöne waren sehr schön. Ich habe also das, was mir aus den beiden Farbbäder geblieben ist, in einen Topf hineingegossen und noch einen Farbzug gemacht. Die Farbe ist zwar sehr hell, aber wunderschön - es ist die in der Mitte.


Na dole w świetle fleszy - od lewej dwa farbowania z czerwonych grzybków, od prawej dwa farbowania z żółtych grzybków, a w środku suma zlewek w kolorze, bo ja wiem, szampańskim?
Darunter ein Bild im Blitzlicht - von links zwei Farbzüge aus den "roten" Pilzen, von rechts die zwei Farbzüge aus den "gelben" Pilzen, und in der Mitte der Farbzug aus den Resten - wie kann man die Farbe nennen? Ein Champagnerton?


Trochę się bałam użyć czesanki z BFL, wiadomo - delikatna, lubi się sfilcować, a tu pranie, gotowanie, płukanie, ocet, znów pranie i ciagłe wyżymanie. Ale świetnie sobie poradziła, nic się jej nie stało. W sumie jest jej 350 g.
Ich hatte ein bißchen Angst gehabt, den BFL-Kammzug so im Topf zu färben, da die Wolle doch empfindlich ist, verfilzt leicht usw. und ich musste sie waschen, spülen, kochen, mit Essig behandeln, wieder waschen, und die ganze Zeit auswringen. Sie ist damit sehr gut zurande gekommen. Ich habe zusammen 350 g des Pilz-BFL-Kammzugs.


To chyba mój najpiękniejszy tegoroczny zestaw kolorów. Dziękuję kochana Vlad'ko!
Ich denke, daß es mein schönstes Farbset in diesem Jahr ist. Vielen Dank liebe Vlad'ka!

sobota, 28 września 2013

Mam ją! I polecam!

Przyszła wczoraj, ale zajrzałam do niej dzisiaj. I musiałam, musiałam to napisać: jest rewelacyjna!
Ich habe es gestern bekommen, doch erst heute habe ich mir das Buch genauer angeschaut. Und ich muß, ich muß einfach sagen: es ist sensationell gut!


Jeśli kogoś stać tylko na jedną książkę o przędzeniu, to to jest właśnie ta książka.
Wenn es jemand nur ein einziges Buch übers Spinnen leisten kann, soll sich eben das Buch kaufen.

Autorka?
Sarah Anderson - ta sama, od której na Youtube wszystkie uczyłyśmy się skręcania navajo.
Die Autorin?
Sarah Anderson - dieselbe, die uns alle das Navajozwirnen in Youtube so wirksam gelehrt hat. 

Co jest w tej książce?
Wszystko! Od podstawowej obróbki runa do najbardziej skomplikowanych włóczek - 80 różnych sposobów na stworzenie własnej włóczki. Dla kołowrotkarek i wrzecioniarek. Jasno, prosto, bez mądrzenia się.
Was ist in dem Buch?
Alles! Von der Wollebearbeitung mit allen Werkzeugen bis zum Spinnen der kompliziertsten Garnen (oder eher Zwirnen) - 80 verschiedenen Methoden. Für die Spinnrad- und die Spindelspinnerinen. Klar, einfach, ohne Besserwisserei.

Jak napisana?
Po angielsku, niestety (jak dla mnie). Ale to nic, napisana tak i tak zilustrowana, że nawet ja -angielskojęzyczny jełop - rozumiem, jak się przyłożę.
Wie ist das Buch geschrieben?
Auf Englich, leider (für mich!). Es ist aber so gut geschrieben und so gut illustriert, daß sogar ich - ein Englischtrottel - verstehe, wenn ich mich etwas anstrenge.

Dla kogo?
Dla wszystkich zwariowanych na punkcie przędzenia. Ja to piszę pierwszy raz w życiu, a recenzji napisałam setki. Nie powinno się pisać książek dla wszystkich, bo podobno są dla nikogo. Ale ta jest wyjątkowa.
Für wen?
Für alle Spinnerinen. Ich schreibe so was das erste Mal in meinem Leben, obwohl ich schon Hunderte Rezensionen geschrieben habe. Ein Buch soll nie für alle sein. Das Buch ist aber außergewöhnlich!

Dla kogo jest ona zatem w szczególności?
Dla e-wełenki! E-wełenko, jeśli jeszcze jej nie masz, przejdź na wegetarianizm, obetnij budżet sklepikowy, sprzedaj Fantazję, ale kup! Szukasz najlepszej mieszanki na skarpety? Ha! Tu masz najlepsze skręty na skarpety! Ze zdjęciami znoszonych pięt! Tylko patrz!
Besonders empfehle ich es e-wełenka, die nach einer idealen für ihre wunderschöne Socken Wollemischung sucht. Die Autorin schreibt und zeigt, welche Zwirntechniken am besten für die Socken sind! Mit Bildern!




Ja jestem zachwycona. Kto by wpadł na taki pomysł, żeby zrobić dwie skarpetki z odmiennie skręconej tej samej wełny i jeszcze je nosić, by sprawdzić, która mocniejsza? Tylko Sarah Anderson! Albo ja - ale już nie muszę!
Ich bin begeistert. Wer würde so was einfallen lassen, zwei Socken aus derselben doch anders gezwirnten Wolle zu stricken und sie noch zu tragen? Nur Sarah Anderson! Oder ich - ich muss aber  nicht mehr!

piątek, 27 września 2013

Strzeż się FedExu!

W szale farbowania poczułam potrzebę sprawdzenia, jak się farbuje jagódkami. A że ja do włamów nieskora jestem i jakoś z krzaka w parku nie umiem kraść (jako Polka jakaś niezdolna jestem!), zamówiłam sobie na Roztoczu po kilogramie tarniny, kaliny, dzikiej róży i 2 kilogramy czarnego bzu. Pan zapakował to wszystko jak Bóg przykazał w oddychające torby papierowe, oddzielił kartonowymi przegródkami i w środę rano nadał FedExem (niegdyś krajowy OPEK) spod Zamościa. We czwartek paczka nie doszła, w piątek około południa zaczęłam robić raban. Królewna z biura obsługi oświadczyła, że paczka jest w magazynie i dostanę ją w poniedziałek, bo... pociekła i oni ją w czwartek rano przepakowali, a w piątek rano przepakowali jeszcze raz, bo... znów pociekła i kurier nie chciał tego zabierać, a teraz to oni o wpół do czwartej idą do domu i paczkę dostarczą w poniedziałek. I rozum w ogóle nie miał żadnego dostępu do ciemnej masy, która tylko przypadkiem nie urodziła się w pałacu. Rozmowę zakończyłam słowem na "k". Dział doskonalenia produktów i usług też nie reagował na maile. Paczkę dostarczyli po ponad 5 dniach (w słowie FedEx to ex należałoby czytać jako "były", a nie jako "ekspres") w poniedziałek około pierwszej.

Ich wollte ein bißchen mit Beeren färben, ich konnte aber nicht im Park oder anderswo die Beeren stehlen (ich bin unfähig dazu, als Polin - ganz unbegabt!). Ich habe also in Roztocze je ein Kilo Schlehdorn, Schneeball, Heckenrose und 2 Kilo Holunderbeeren bestellt. Ein netter Mann hat alles in atmende Papiertüten gepackt, mit Pappe abgetrennt, schön verpackt und am Mittwoch um 9.00 Uhr zu mir (Warschau, die große Station) geschickt, mit FedEx (vorher die polnische Firma OPEK, bisher zuverlässig, FedEx hat sie gekauft ). An Donnerstag habe ich mein Packet nicht bekommen, also am Freitag um Mittag bagann ich zu radauen. Eine Prinzessin im Kundendienst erklärte mir, daß mein Packet noch im Lager ist und ich es erst am Montag bekomme, weil das Paket undicht war und etwas leckte. Ein Kurier (ein Graf eher) wollte es nicht mitnehemen, sie haben es also morgen am Donnerstag umgepackt, dann hat sich alles am Freitagsmorgen wiederholt (das 2. Mal umgepackt) und jetzt gehen sie um halb vier nach Hause. Auch selbst kann ich also nicht das Paket aus dem Lager abholen. Bis Montag. Die Scheißprinzessin wollte gar nichts verstehen, ich habe also das Gespräch mit einem ordinärem Wort abgeschlossen und versucht an eine andere Abteilung anzurufen oder zu schreiben - vergeblich. Mein Paket mit Beeren habe ich nach mehr als 5 Tagen (FedEx! - "Ex" soll man eher als "ehemalig", als "express" lesen) am Montag um 13.00 Uhr bekommen.


Pan kurier chciał mi wmówić, że nienaruszona i szybko zwiać, nie udało mu się. Jako ta czarownica zmusiłam do obejrzenia, co stało się z zawartością paczki za jego sprawą i oświadczyłam, że nie miną trzy miesiące, a firma urządzi go tak, jak on urządził tę przesyłkę. I to życzenie się spełni. Wtedy dopiero wiał.
W ramach przepakowywania przesyłki, pracownicy FedExu bardzo sie starali, wysypali wszystko, a potem w foliowe wory postanowili wrzucić raczej czerwone do czerwonych...

Der Kurier wollte mir einreden, daß mein Paket ungerührt ist, und schnell verschwinden, es ist ihm aber nicht gelungen. Ich habe ihn gezwungen, genau anzuschauen, was wegen seiner Dummheit  aus dem Inhalt meines Pakets geblieben ist. Ich habe ihm auch wie eine alte Hexe erklärt, daß er in drei Monaten dank seiner Firma ähnlich aussehen wird. Erst dann ist er blitzschnell verduftet.
Beim Umpacken meines Pakets haben sich die FedExangestellten sehr bemüht, in dem Paket Ordnung zu machen. Sie haben alles ausgeschüttet, gemischt und dann in Plastikbeutel eingelegt: in einen Beutel eher die roten ...


... a czarne raczej do czarnych. Ze szczególnym akcentem na "raczej".
... in den zweiten eher die schwarzen Beeren. Mit Betonung auf "eher".


Po przełożeniu do gara "czarny" wór wyglądał tak - tak, na dnie garnka jest sfermentowany sok z czarnego bzu:
Nach dem Auschütten in einen Topf sah der Inhalt des "schwarzen" Beutels so aus - ja, unten im Topf ist fermentierter Holundersaft:


Ponad trzy godziny w smrodzie nieziemskim pracowałam za Kopciuszka, żeby cokolwiek uratować. Przynajmniej do farbowania. Udało się, poniekąd.
Mehr als drei Stunden habe ich wie Aschenputtel im schrecklichen Gestank gearbeitet, um irgendetwas zu retten, zum Färben zumindest. Es ist mir teilweise gelungen.

Półtora kilo sfermentowanego maceratu z czarnego bzu, po odebraniu kaliny i tarniny.
Die fermentierten Holunderbeeren nach dem Aussortieren - ca 1,5 kg.


Mniej więcej 60 dag dzikiej róży
Ca. 60 dag Heckenrose


Około 80 dag kaliny, która przetrwała to zadziwiająco dobrze.
Ca. 80 dag Schneeballbeeren, die diese Reise unglaublich gut überstanden sind


I 16 deko tarniny, reszta zaginęła w akcji.
Ca. 16 dag Schlehdorn, der Rest ist verschwunden, bestimmt nicht im Holunder


O brudzie i smrodzie nie piszę.
Kochani, jeśli Polak nie umie kraść w najbliższym parku, to międzynarodowa firma kurierska go nauczy. Następnym razem taki głupi, żeby kupować i powierzać przewóz FedExowi za ciężkie pieniądze, Polak już nie będzie! Do parku jest bliżej!

Na, wenn eine Polin in dem nahe gelegenen Park stehlen  nicht kann, dann wird ihr ein internationales (amerikanisches!) Speditionsunternehmen das Stehlen beibringen. Das nächste Mal wird diese Polin nicht mehr so dumm sein, etwas zu kaufen und dem FedEx die Beförderung für gutes Geld zu beauftragen! Der Park ist in der Nähe!

środa, 25 września 2013

Drzewo sandałowe i nawłoć

W oczekiwaniu na moje jagódki z Roztocza, które docierały z przygodami, leżała sobie zabejcowana wełna. Ale że jagódek ani śladu, nie mogło sie to dobro tak marnować. Ufarbowałam.
In Erwartung meiner Beeren aus Roztocze, die bis heute nicht angekommen sind, habe ich meine Wolle gebeizt. Und das gebeizte Gut lag auf meinem Balkon. Da die Beeren abhanden gekommen sind, habe ich die Wolle damit, was ich habe, gefärbt.


Zdjęcie motków na zabejcowanej wełnie, którą trzeba było wysuszyć, bo dłużej niż trzy dni gnić nie mogła.
U góry motek farbowany nawłocią (200%), wełna bejcowana ałunem (20%), ale do kąpieli barwiącej dodałam jeszcze sporą szczyptę kamienia winnego. Miała być żółta, jest oliwkowa.
Pośrodku i na dole motki farbowane drzewem sandałowym. Bo kupiłam sobie kadzidło.
Oben: ein mit Goldrute (200%)  gefärbtes Strang (Beize: Alaun 20%); ich habe aber zum Farbbad eine Priese Weinsteinrahm zugegeben. Ich erwartete, daß die Wolle gelb wird, ist aber olivgrün.
Darunter zwei Stränge mit Sandelholz gefärbt - ich habe mir nämlich einen Weihrauch gekauft.


Podobno takie czerwone, bo to mielona kora, nie samo drewno. To nie mogłam nie spróbować. Wełna  bejcowana ałunem (15%) i kamieniem winnym (10%). Co ciekawe, to ten jaśniejszy motek jest z pierwszego farbowania. Moczyłam 25 g tego proszku pół dnia, potem gotowałam dwie godziny, przecedziłam do gazy i gotowałam ten motek godzinę razem z drzewem w gazie. Kiedy wyjęłam, kąpiel barwiąca była niemal przezroczysta. Więc wysypałam drzewo z gazy do garnka z kąpielą i do tego włożyłam drugi motek - a niech tam, będziemy farbować kontaktowo.
Es ist angeblich auch gemahlene Rinde des Sandelbaumes, deswegen ist es so rot. Ich musste es ausprobieren. Die Wolle habe ich mit Alaun (15%) und Weinsteinrahm (10) gebeizt. Interessant ist darin, daß der hellere Strang stammt aus dem 1. Farbzug. Nachdem ich das Sandelholz gewässter und ausgekocht habe, habe ich es in den Verbandsmull durchgeseiht und den ersten Strang im Farbbad mit dem "Säckchen" eine Stunde gekocht. Danach war das Farbbad fast klar. Ich habe also den Mullinhalt ins Farbbad eingeschüttet und erst dann habe ich den zweiten Strang hineingelegt - Kontaktfärbung ist doch nicht meine beliebte Form der Arbeit.


Trochę trudno było wyprać ten pył i wióry, ale już po trzech praniach sie udało, a kolor, chociaż to było drugie farbowanie, dużo mocniejszy. Poniżej bez słońca, ale i bez lampy błyskowej.
Es war nicht leicht, die Spänchen und den Staub auszuwaschen, doch der Farbton - obwohl das doch der 2. Farbzug war, war viel intensiver. Darunter ein Bild ohne Sonne und ohne Blitzlicht.


Podobają mi sie wszystkie trzy!
Alle drei Stränge gefallen mir sehr gut!

wtorek, 24 września 2013

Zupka z łupin i słodki buraczek

Farbowanie mnie chwyciło tak, że się oderwać nie mogę. Oto ciąg dalszy.
Ich wurde von dem Pflanzenfärben so in Beschlag genommen, daß ich mich davon nicht lösen kann.



Ten brązowy to z łupin kasztanów, bo... udało mi się zebrać całe 125 g łupin! Gotowałam godzinę w porze późnoobiadowej. Z pracy wrócił Puchatek, zajrzał do garów i rzekł:
- Zupkę dzisiaj mamy!
Der braune Strang wurde mit Kastanienschalen gefärbt, weil... es mir gelungen ist, die ganzen 125 Gramm der Schalen zu sammeln. Ich kochte sie am späten Nachmittag aus. Aus der Arbeit ist mein Mann gekommen, hat in die Töpfe hineingeschaut und gesagt:
- Wir haben heute ein Süppchen!



Czas był najwyższy włożyć do kąpieli barwiącej wełnę. Włożyłam moteczek.
Po umyciu rączek i przebraniu się Puchatek wrócił do kuchni i powiada:
- Ach! Zupka z makaronem!
No i tak wygląda teraz ten makaron, bejcowany ałunem (20%) i pod koniec przyprawiony szczyptą siarczanu miedziowego (bo kolor był marny). A potem... zapomniałam, że mam gar na gazie i przypomniałam sobie po jakichś dwóch godzinach, kiedy łupiny już schły, a płynu było z dziesięć mililitrów. Dlatego kolorek trochę nierówny. Ale wełna turecka górą - nic jej nie szkodzi, można ją nawet przypalać.
Dann musste ich ein Strängchen Wolle ins Farbbad einlegen und machte ich das. Mein Mann hat die Hände gewaschen, sich umgekleidet, ist in die Küche zurückgekommen und hat gesagt:
- Ach! Das ist doch Suppe mit Nudeln!
Na. Die Nudeln (mit 20% Alaun gebeizt) sehen jetzt also, wie auf dem Bild. Die Suppe habe ich  mit einer Prise Kupfersulfat gewürzt (die Farbe war vorher ziemlich blass) und ganz davon (von dem Topf auf dem Herd) vergessen. Der Sud hat sich fast ausgekocht, die Farbe ist deswegen ungleichmäßig.



Kolor buraczany, acz nie buraczkowy, to skutek zaglądania na blog Agnieszki, która w chuście umieściła rudopomarańczowy kolor z buraków. No i mnie zafascynowało. Musiałam. A że musiałam też tarte buraczki na zasmażane zrobić teściowej na zimę, to ugotowałam w garze 2,5 kilograma buraków w łupinach (tylko ogonki im ucięłam). Z buraczkami dalej zrobiłam, co trzeba, ale wywar zachowałam, a następnie wrzuciłam do niego moteczek (znów bejca: ałun 20%) i godzinkę gotowałam. No i efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Napatrzeć się nie mogę. A ponieważ kolejna partia słoików z buraczkami mnie jeszcze czeka, powtórzę.
Von den Rübenfärbereien habe ich gehört, daß sie nicht waschecht sind. Wenn ich aber die Farbe von den roten Rüben bei Agnieszka gesehen habe, war ich entzückt. Ich musste es machen. Das weitere Muss war auch, die roten Rüben für meine Schwiegermutter einzumachen. Ich habe also 2,5 Kilos der roten Rüben mit Schalen gekocht und den Sud diesmal nicht ausgeschüttet. Ich habe darin einen Strang (gebeizt mit Alaun, 20%) eine Stunde gekocht. Mit dem Ergebnis war ich entzückt. In diesem Winter wird meine Schwiegermutter jeden Tag rote Rüben essen - ich muß es wiederholen!


Serdecznie pozdrawiam!
Ich grüße herzlich!