piątek, 9 listopada 2012

Czekoladowe nic z fińskich owieczek

Właściwie nie mam nic do pokazania, bo co tu pokazywać czapkę, która ma być jak najprostsza, ponieważ jest dla faceta, a ci - jak wiadomo - w większości nawet warkoczyka na czapce sobie nie dadzą sobie zrobić, o pomponie nie mówiąc, bo to wszak tylko gejom przystoi. Czapka jest więc tylko pretekstem do pokazania czegoś znacznie ładniejszego i ciekawszego, czyli fińskich owieczek - Finnsheep Landrace, bo tak się oficjalnie tę rasę nazywa.
To tym razem od początku. Moja czesanka z fińskich owieczek jest w pięknym bardzo ciemnobrązowym kolorze, który nazywa się czarnym. Półpołysk, który ta wełna podobno ma, widać tylko w zbliżeniu i z lampą błyskową.


Z dala, w aktualnie panującej na dworze ciemnicy, nawet z lampą, ten połysk traci.


Przędzie się z niej miło, a jak bardzo miło, zależy od długości włosa. No i tu okazuje się, że ta długość jest zależna od tego, czy owieczki strzyże się raz, czy dwa razy w roku, bo te akurat można dwa. Ja miałam do czynienia z nieprzesadnie długim, ale bardzo miłym i mięciutkim włoskiem.


Wyszły z tego singielki w cudnym kolorze i z pięknym połyskiem (nawet całym, nie tylko pół-). Kolor na zdjęciu jest rzeczywistym kolorem nitki, mimo lampy.


Moteczek nie miał już tego blasku. Urwałam na tę czapkę 9 deko i wyszło mi z tego (chciałam dość grubą nitkę) 160 metrów dubelka.


W realu jest ciemniejszy niż na zdjęciu, lampa błyskała nawet w środku dnia na balkonie.
Z tegoż dubelka powstała najprostsza na świecie czapka plus opaska dla Puchatka, nie dla Pana Styropiana, dlatego na Pana Styropiana za duża. Jakie były warunki świetlne widać, bo na zdjęciach widać coraz mniej.


I tyle o działaniach raczej z konieczności niż z wyboru. Puchatek zadowolony, zamówił jeszcze tkany szalik z tej samej wełny, będę więc musiała znów zasiąść do przędzenia czarnych fińskich owieczek. I nie będzie to nieprzyjemność, ale też dla mnie nie jest to jakaś szczególna przyjemność, mój poziom lubienia - tak mniej więcej jak BFL.
Same owieczki są natomiast, jak to owieczki, fascynujące. Pochodzą w istocie z Finlandii, ale hoduje się je praktycznie wszędzie, więcej w Stanach Zjednoczonych niż w Europie, a najwięcej w Australii. I, o dziwo, ponieważ są bardziej odporne na tego pasożyta, przez który tak nieludzko kaleczy się merynosy, fińskich owiec nie traktuje się tak podle, a nawet próbuje krzyżować z merynosami, by je również genetycznie na niego uodpornić.
Fińskie owieczki są właściwie we wszystkich kolorach, ale jest to skutek genetycznego ulepszania, bo w naturze występują w dwóch: czarnym (jak widać u mnie) i brązowym, który jest bardzo podobny  do szetlanda moorit, przy czym gen odpowiadający za kolor brązowy jest recesywny (jak u ludzi blond), więc z czarno-brązowej krzyżówki większa jest szansa na czarne jagnięta.

Zdjęcie: by David Smith from Elimäki, Finland (Sheep) 

Ale wskutek krzyżowania istnieją też owieczki białe (to Australia głównie), srebrzyste, inne pośrednie i łaciate. Te łaciate mają też często łaciate pyszczki i wtedy wokół oczu mają ciemnne półkola, a czasem nawet takie kropy jak pandy. Jak ten samiec.

Zdjęcie: by Andrei Niemimäki from Turku, Finland
Hoduje się je głównie na wełnę, ale też na jagnięcinę, bo są nadzwyczajnie płodne, rodzą dwa razy do roku, co najmniej trzy jagnięta, a zdarzało się, że nawet dziewięć za jednym razem. Dla hodowców produkujących mięso nie jest to jednak specjalna gratka, bo to są owce nieduże, przepisowej wagi nigdzie nie znalazłam, ale wysokość samca w kłębie to 65-100 cm, a panie są zwykle mniejsze.
To, co nas interesuje najbardziej, czyli wełna, ma ciekawą właściwość, z natury odrzuca roślinne zanieczyszczenia, czyli można spokojnie kupować runo bez specjalnych obaw, że nas śmierć przy przebieraniu zagryzie. Kudełki są mięciutkie, mają grubość od 21,5 do 31 mikronów (Bradford: 50s-60s), w Unii Europejskiej w standaryzowanej wełnie muszą mieć mniej niż 26 mikronów, czyli jak BFL. Długość kudła waha się od 7,5 do 12,5 cm, a na cal musi mieć co najmniej 8-12 "karbików" (nie wiem jak to nazwać, podobnie jak na alpaczanej wełnie, która nie jest "lokata",  tylko są na niej takie drobne falki). Jest jedwabista (potwierdzam) i ma półpołysk (semi-lustrous, jak widać). Od jednego zwierzaka można jej dostać rocznie od 7 do 12 i więcej kilogramów. Z czego jawnie wynika, że to pod każdym względem wydajna bestyjka. Nie dość, że wełnę daje ładną, to również jagniątka ślicznościowe. Zatem na koniec taki właśnie słodki i miękki maluch.

Zdjęcie: by Andrei Niemimäki from Turku, Finland (Feeding black lamb) 
Można takiego głaskać bez końca!

34 komentarze:

  1. Ten maluch na ostatnim zdjęciu faktycznie jest do zagłaskania ;)).
    Chyba już wiem jaką czesankę wyciągnę w najbliższym czasie do przędzenia :). Mam w pudle 0,5 kg takiego "czarnego" finnish'a i to on właśnie trafi na kołowrotek, bo tak ciekawie i zachęcająco o tych owieczkach napisałaś.
    Czapka wyszła bardzo fajnie, a przy tej wełnie żaden skomplikowany wzór i tak nie rzucałby się w oczy :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę polecam! To miła czesanka, a i owca ciekawa. Zawsze milej wiedzieć, jaką twarz ma nasz sweterek.

      Usuń
  2. Uwielbiam Twoje posty o owieczkach, tak przyjemnie się je czyta i ogląda :D Fińskie owieczki są cudne, słodziaki ogromne, ta Twoja wełenka ma śliczny kolor, bardzo mi się podoba. Wełenka i czapa fantastyczne, nie mogę doczekać się szalika, będzie fantastyczny komplet.
    Kurczę, fajny ten Twoja styropianowa głowa, i mnie by się cóś podobnego przydało, przypominam sobie, że gdy byłam jeszcze w LO lepiłam mamie do biblioteki popiersia zacnych Polaków, na rok Słowackiego i Reymonta, jak mama szła na emeryturę to te moje "dzieła" chyba ze sobą zabrała, ciekawe czy przetrwały i gdzie są, może ich stan pozwoliłby na prezentację czapek ;)
    serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, koniecznie się upomnij o Słowackiego. Pan Styropian kosztował 6,90 zł w necie. Może warto wziąć pod uwagę też inne możliwości (hłe, hłe). Miejsca zajmują tyle samo (dla mnie to pierwszy problem, ale cena też gra niebagatelną rolę). Uwielbiam owieczki, po prostu są nadzwyczajne!

      Usuń
    2. No tylko czy Pan Słowacki ma jeszcze nos? o kołnierzu nie wspomnę, a Reymont okulary ( problem z utrzymaniem ich w całości był chyba od razu po zrobieniu) miejsca te moje gliniaki może nie zajęły by dużo, ale za to ciężkie jak nie wiem co. Chyba będzie się za takim panem styropianem rozejrzeć. Owce to świetne zwierzęta, to prawda

      Usuń
  3. Runo jest bardzo podobne do Bfl więc je lubię :)), cenię również za większą gamę naturalnych kolorów, co jest moją drugą słabością :))
    W mojej książce o runach przeczytałam, że są to bardzo aktywne owce - to takie owce, które ciągle są w ruchu (może dlatego też dość szczupłe:)))
    Czapka na pewno będzie się sprawdzała w zimne dni, a Panowie z reguły nie lubią ozdóbek :))) poza tym prostota też może zachwycać :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, co tu może zachwycać? Ale wełenka jest miła, to fakt! Można spokojnie prząść bez lęku, że użre:)))

      Usuń
  4. Bardzo fajny ten kolor. Podoba mi się w przędzy. Co naturalne, to naturalne. :-)
    A chłopia czapka, że prosta, no to właśnie przez to fajna. Bo w końcu ma ją nosić, a nie w niej pozować do zdjęć. Nie wiem czemu, ale często proste ściegi w dzianinach nie zyskują szału zachwytów n blogach. A jakieś cienkie ażury, to zaraz jęki zachwytu. Czemu ?! Przecież wszystko zaczyna i kończy się na tych samych oczkach, też je ktoś misternie musi wydziergać, itd...

    Owieczki, to już insza inszość. ;-) Jagniątko, jak każdy zwierzęcy maluch do wycałowania i zagłaskania (czego nie powiem o ludzkich ;-) ))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, ja do ludzkich maluchów zupełnie nie mam nabożeństwa. A już po trzecim roku życia to w ogóle. Myślę, że to nie wina maluchów, tylko ich rodziców. A chłopska czapka to w chłopska czapka, ani mam kompleksy, ani wpadam w zachwyt - ot, konieczność!

      Usuń
  5. Śliczne jagniątko! Nie mogę się napatrzeć! Czapka zasłużenie trafiła do Twojego Puchatka,bo starał się ostatnimi czasy:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, Wiola, starał się, to prawda...

      Usuń
  6. Chyba uzależniam się od Twojego blogu. Uszczęśliwiasz kogo możesz. A Twoja druga połówka powinna nosić Ciebie na rękach za wspaniałą czapkę i ten umiłowany kolor (czy facet czuje, że ma Mikołaja obok siebie?). O owieczkach mogę czytać i czytać, tak ciekawie piszesz i rozjaśnia mi się w głowie, że wełenka wełence nierówna. Jagniątko rozczulające:-)
    Małgorzata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Facet nie czuje! Głównie śpi w mojej świadomości! No, ale może zdrowszy będzie. Owieczki są niezrównane, na razie nie widzę konkurencji:)))

      Usuń
  7. Nono, Ty to masz zacięcie. Żadna pogoda Ci nie straszna- czapka dla Puchatka miała być, to będzie, nie ma, że boli :D I ciesz się, że Chop ma sprecyzowany gust, bo jakbyś musiała się z kolorem gimnastykować, jak ja muszę dla Pana W., to byś dopiero zaklęła w eter. A ile zachodu, żeby Jaśnie Pana nic nie gryzło...i się dziwi, że ja mu nic nie chce wydziergać. Szkodliwe powinien mi odpalić za pracę w trudnych warunkach. Aaa i jeszcze jedno : Lud Ci bardzo dziękuje za kolejny opis rasy łowiecek. Ja nigdzie sie tyle nie nauczę, co u Ciebie. Jagniątko jest śliczne- moja mama będąc dzieckiem karmiła takie jedno z butelki, wrzosówka to była albo pomorska, już nie pamiętają dokladnie z babcią. To co teraz masz na warsztacie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tera robię z wołoską! Ale że robię też z dwoma wydawnictwami hurtem, to mi idzie słabo! Wyczesałam, a teraz wyciągam. Jeszcze sprząść i utkać. Z chopami jest jak jest. Po trzeciej próbie czwartej mi się nie chce i przyjmuję czekoladowy na klatę. Ale nie zawsze tak było, mieliśmy wędrówkę przez "ładne" kolory. To pewnie nie koniec. Najgorsze jest to, że oni wiedzą lepiej, ale "lepiej" i tak musisz zaakceptować, czy Ci się to podoba, czy nie.

      Usuń
  8. sama sobie uprzędzie - sama sobie udzierga - taka Zosia samosia ;) :)
    aż trochę zazdroszczę :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale tu nie ma co zazdrościć, każdy może, naprawdę, przysięgam! To nie są jakieś tajemnice wszechświata. Siadaj i rób! Umiesz, tylko jeszcze o tym nie wiesz:)))

      Usuń
  9. ah jak przyjemnie czyta sie twoje posty. od podstaw i wszystko dokladnie napisane . chyle czo przed twoja wiedza i zazdroszcze tej cudnej welny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, gdybym ja była w UK i nie musiała się liczyć z tymi zaje... kosztami wysyłki, to ja bym dopiero miała używanie. Masz boskie łapy, Twoje ponczo mnie powaliło, siedzisz w samym sercu Królestwa Owieczek i jeszcze Ci źle... Marudzisz, babo... W dodatku ładna babo... Zazdrościć to Tobie można!

      Usuń
  10. Finextro - to i mnie się właśnie ta owieczka trafiła!!!
    Przypadkowo w napotkanym lumpku nabyłam ponad 60 deko w takim niedoprzędzie, do urzędzenia na kołowrotku!
    Wypisz wymaluj te same cechy, musi być to samo :)))

    Już u mnie w dubelku, ale jeszcze w motkach i mocy nabiera :))))
    Niedługo wobec tego pokażę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bomba! Też Ci się miło przędzie? Bo ja właściwie nie powiem, że nie lubię, tylko tak trochę mi w niej charakteru brakuje. Miła jest, ale co by tu więcej powiedzieć? Tak trochę, jak dla mnie, pod włos. Pokaż, pokaż! Koniecznie!

      Usuń
    2. Ja ją już uprzędłam, właściwie bez wysiłku i myślenia bo już byłą przygotowana do roboty, nic tylko kłapać nogami :)
      Schnie piorunem, trzyma puchatosć po wodzie, uprzędłam grubo - tak jak zaplanował ktoś ten niedoprzęd, mam 936 metrów z 52 deko.
      Wełna straciła na wadze po upraniu, była wcześniejlekko uprana i pachniała intensywnie owcą. Po uprzędzeniu była sztywna od lanoliny i masa brudu jeszcze zeszla w kąpieli, woda była czarna.

      Usuń
    3. A ja w ogóle nie miałam problemu, zawsze mam potem syf we wodzie po praniu, a tu nic, jakbym czyste rączki miała. Ten zestaw, co go mam, z Wolschafu - może tam piorą dodatkowo? Ale potraktowałam jak cud jakiś. Zawsze syf, a tu nagle Wersal!

      Usuń
  11. Čokoládová finská ovečka má pěknou vlnu. Je to hezká barvička.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Vladka - zapisałam sobie dzisiaj Ciebie do czytania!

      Usuń
    2. Nie? Zwierzaki Vladki są bombowe? Vladka też!

      Usuń
  12. Tak, bardzo ładny ten kolor. Ale już wyczesałam cała wełnę od Sneżenki i jest piękna, śmietankowa albo lekko maślana - cudna. I fantastycznie pięknie się farbuje. Teraz wyciągam na gwoździach z kolorami. Wkrótce będę prząść i tkać:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudnie niteczka na szpuli wygląda i czapeczka świetna:)
    pozdrawiam, Marlena

    OdpowiedzUsuń
  14. i znowu cudeńka, czapunia śliczna.

    OdpowiedzUsuń
  15. hi,
    also, wenn ich die übersetzung hier lese, die nun nicht wirklich so toll ist, leider......... müssen das echt klasse schafe sein und ihre wolle besonders schön. super ist auch, dass du hier bilder von den schafen zeigst, so weisst du wirklich wo deine wolle herkommt und kannst bei der verarbeitung an diese wunderbaren woll-lieferanten denken.
    ich würd ja auch gern........ aber hab leider immer noch kein gebrauchte spinnrad gefunden.

    ein schönes wochenende und einen gruß sendet dir
    flo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Vielen Dank! Die Schafe sind am schoensten!

      Usuń
  16. First time here and loving your blog....great hat!Cheers Monika.

    OdpowiedzUsuń