wtorek, 31 lipca 2012

Jeszcze jedna para

Dla utrwalenia techniki dokonałam jeszcze jednej pary skarpet metodą palców i pięty ze skróconych rzędów. A że bez tego posta byłoby w lipcu postów trzynaście, to akurat się te skarpetki na czternasty na szybko nadają. I w dodatku kończą moją przygodę z owieczkami Whitefaced Woodland.


W zbliżeniu paluszki:


Wiem, że nic szczególnego. Ale na bezrybiu i raka można pokazać.
Więcej już chyba z tej owieczki nie będę nic robić, włóczka była taka..., nie wiem jak to nazwać, "sztywnowata" (może to moja wina, nie owieczki, ale zanim zaczęłam z niej dziergać, nie sprawiała takiego wrażenia, w motku "podgryzała", ale nie miała tej sztywności). Więc żegnam się z tą owieczką czule i na pewno na długo.

24 komentarze:

  1. Kolejne świetne skarpety i nawet paseczki pasują:)
    Dostałaś maila?:)
    Pozdrawiam, Marlena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za stronkę z filmikiem! A ze skarpetkami chyba przyjdzie założyć sklep;)
      Pozdrawiam:)))

      Usuń
  2. nic szczególnego? no na sztywność włóczki to możesz marudzić, ale na skarpety niet! :P zabraniam i koniec! ładne są, takie pogodne :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Dzięki! Mi podgryzanie nie przeszkadza, czasem nawet lubię w tej okolicy organizmu;)

      Usuń
  4. fajniusie na zimny dzien +kubek cieplej herbaty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Z kubkiem herbaty, jak ze skarpetami - jak sobie sama nie zrobię, to nie będę miała! Życie!

      Usuń
  5. Bardzo fajne wesołe skarpetki. Podgryzanie spowoduje lepsze ukrwienie i zimno na pewno nie będzie, prawda? :-))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Jeśli wełna podgryza, to przynajmniej człowiek czuje, że żyje, ale szczęśliwie nie aż tak dojmująco, jak np. przy rwie kulszowej;)

      Usuń
    2. O, bardzo Ci dziękuję za to porównanie. Muszę wydziergać skarpetki z bardzo zgrzebnej wełny dla mojej córki, bo jej rwa dolega, niech doceni różnicę :-)))

      Usuń
    3. Mnie też czasem dolega, bardzo jej współczuję, najgorsze jest to, że to "g" ma skłonność do nawrotów, a bolesne jest jak nie wiem co. Może jej więc oszczędź komentarzy. Ale zgrzebne skarpetki zrób, koniecznie. Ja w którymś momencie przestałam czuć duży palec prawej stopy i przestraszyłam się nie na żarty! Neurolog powiedział, że rwa, chociaż nic mnie nie bolało. I wcale nie terapeutycznie, tylko dlatego, że mi stopy marzły, zaczęłam do snu zakładać jedyne, jakie wtedy miałam, gryzące skarpetki (mam cudownego Anioła Stróża!). Odrętwienie stopniowo przeszło po trzech miesiącach. Coś zatem jest na rzeczy!

      Usuń
    4. Przekonałaś mnie! :)

      Usuń
  6. Fajne te skarpetki, paseczki wystarczają, nie potrzeba wzorów dodawać :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Święte słowa! Nawet chciałam i wymodziłam rytm wzorków, ale dałam sobie spokój. Włóczka gruba było (220 m/100 g), to co można modzić na 36-38 oczkach?

      Usuń
    2. Dokładnie, myślę że kolorki i tak skutecznie odwracałyby uwagę od wzorów

      Usuń
  7. Dziergania skarpetek tez się muszę nauczyć ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie potrzebne do tego umiejętności już masz. Niczego nie musisz się uczyć - jak zechcesz, zrobisz:)))

      Usuń
    2. Tak mówisz, a ja się wcale nie czuję na siłach :P

      A poza tym czas, czas... ciągle coś mnie ostatnio goni, jak zziajanego charta ;)

      Usuń
    3. Wiesz, to chyba wszyscy tak mają. Lato jest pod tym względem upiorne! Wciąż jest co robić! I końca nie widać!

      Usuń
  8. Fajne te skarpetki! Takie optymistyczne kolorowe :). A skoro podgryzają to może będą lepiej grzać? W zimie będą jak znalazł :).
    Ja też wreszcie wyciągnęłam druty, ale wrzuciłam na nie bawełnę. Ciekawe czy dotrwam do końca tego udziergu? :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, jakże by to? Ty nie dotrwasz? Nie wierzę!

      Usuń