środa, 2 kwietnia 2014

To i owo

Już po ponad półtora roku od farbowania sprzędłam:
Nach eineinhalb Jahren seit dem Färben habe ich es endlich versponnen:


Eiderwolle, 2-ply, od lewej: ok. 480 m/125 g, 295 m/ 85 g i 215 m/60 g. A miała być grubaśna!
Eiderwolle, 2-ply, von links: ca.480 m/125 g, 295 m/ 85 g i 215 m/60 g. Dieses Garn sollte doch dick sein!
W singlu:
Als Singlegarn:


W dublu:
Beim Verzwirnen:

Przędzie się rewelacyjnie, sama przyjemność. I nieprawdą jest, że gryzie. Nie gryzie!
O wełnie i jej pochodzeniu pisałam przy okazji farbowania.
Die Wolle läßt sich hervorragend spinnen, Genuss pur. Es stimmt auch nicht, daß die Eiderwolle kratzt. Sie kratzt nicht! Über die Eiderwolle habe ich einst in dem Eintrag übers Färben geschrieben.

Ostatnio więcej siedzę przy maszynie do szycia, niż przy kołowrotku, bo wprawdzie chciałam utyć dwa kilogramy, ale w szale przesadziłam i utyłam aż... sześć. Zatrzymałam się dopiero, kiedy miałam kłopot z dopięciem dżinsów po praniu. Wyciagnęłam z zapasów dżinsy niegdyś za szerokie, które okazały się... dzwonami. Zasiadłam więc do maszyny, zwęziłam prześlicznie nogawki i mam boskie rurki, ale oprócz tego coś by się jeszcze przydało. To uszyłam. A potem usiłowałam sama siebie sfotografować w lustrze w ciemnym korytarzyku. Z takim oto skutkiem (to najlepsze spośród trzydziestu sześciu zdjęć!):
Ich wollte zwar zwei Kilo zunehmen, aber ich habe damit ein bisschen übertrieben und... sechs Kilo zugenommen. Ich habe es mir bewusst gemacht erst, als ich keine Hosen zuknöpfen konnte. Letztens sitze ich also mehr an der Nähmaschine als am Spinnrad. Im Schrank habe ich zwar eine einst zu große Jeans gefunden, es hat sich aber erwiesen, daß es leider Schlaghose sind. Ich musste die Hosenbeine enger machen und jetzt habe ich eine sehr gut sitzende Röhrenjeans. Das reicht aber nicht. Ich musste doch noch eine Hose nähen und... ich habe das gemacht. Dann wollte ich mich selbst in einem dunklen Vorzimmer im Spiegel fotografieren. Darunter kann man das Ergebnis sehen (es ist die beste Aufnahme aus der drei Dutzend Fotos, die ich geschossen habe!):


W całej tej akcji hitem jest źródło, z którego pochodzi wykrój (owszem, musiałam poprawić)! Sama nie wiedziałam, że mam jeszcze zachomikowane takie wynalazki!
Der echte Hit ist in der ganzen Kampagne die Quelle des Schnittmusters (sowieso musste ich den Schnitt korrigieren)! Ich selbst war erstaunt, daß ich solche Sachen noch zu Hause habe.


Grunt, to niczego nie wyrzucać przez dwadzieścia lat! Nigdy nie wiadomo, kiedy może się przydać!
Hauptsache: man soll zwanzig Jahre lang gar nichts wegschmeissen! Man kann nie wissen, was und wann dienlich sein kann!

24 komentarze:

  1. Ich finde, 1,5 Jahre sind eine gute Zeit, die ein Garn abgehängt werden kann. Bei gutem Schinken macht man das ja auch. Vielleicht ein paar Monate weiger. ;o) Tolles Garn! Was sagst Du? Eiderwolle kratzt nicht? Ich habe michnoch nicht getraut, sie einmal auszuprobieren. Gut, dass Du immer solche Tipps parat hast. Und Hochachtung vor der genähten Hose. Ich habe auch so eine Sammelleidenschaft, was Schnittmuster und Handarbeitshefte anbelangt. Musste mich aber auf Grund von Platzmangel und Renovierungsvorbereitungen von den meisten Sachen trennen. Jetzt kann ich neue Sachen sammeln. ;o)
    LG Tanja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Meine Eiderwolle kratzt nicht - ich habe sie vor zwei Jahren beim Wollschaf gekauft. Du kannst bei einer Gelegenheit 100 g kaufen und ausprobieren, ob sie Dich kratzt (jeder hat eine andere Empfindlichkeit), aus 100 g kannst Du immer Socken stricken. Mir gefällt die Wolle sehr gut und spinne sie mit Vergnügen. Sie nimmt auch Farben sehr schön an.
      Renovierung? Oh, mein Gott, wenn ich nur das Wort höre, will ich gleich irgendwohin fliehen. Ich muss es auch machen, leider :-(
      LG

      Usuń
  2. Tak mniej więcej chyba wystarczy na sweter? Nie udało mi się trafić na stronę o farbowaniu, ale i tak napatrzyłam się na "smakowite" precelki. Do tych odzyskanych dżinsowych rurek zrób oversize z wąskimi rękawami. Schowasz uzyskane dodatkowe kilogramy, chociaż.. nie ma wcale czego chować. Masz fajną figurę i spodnie też fajne :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że dwadzieścia parę deko nie wystarczy na sweter. Ona lepiej wygląda w realu - to te kolory, których kamera nie kocha. W naturze jest mniej "oczo..bna".
      Do oversize'a sie przymierzam, ale wciąż się zastanawiam, jaki ma być długi, bo szeroki ma być prawie do łokci.
      Musiałam utyć, bo w tym wieku nie można ważyć pięćdziesiąt kilo (chyba że człowiek rozbiera się z opaską na oczach), za bardzo mnie jednak ten nadmiar nie martwi, bo ja wagę zrzucam błyskawicznie, za to nie tak łatwo mi jej nabrać, zwłaszcza w okresach, kiedy praktycznie w ogóle nie mogę jeść. Dlatego tak się rozhulałam, a szafa nieprzygotowana i kręgosłup nie chce tego nosić :-)

      Usuń
    2. Policzyłam "na szybko" metry, a nie deka i dlatego wyszło mi że na sweter wystarczy. Ale jakby tak na grubszych drutach?
      U mnie z wagą odwrotnie... niestety...

      Usuń
  3. Moteczki to przepiękna malinka,
    tak jak poniżej w rurkach dziewczynka!!!
    Jesteś prawdziwym super chomikiem
    z przewielgachnym do rękodzieła bzikiem!!!
    Dbaj o swe kształty, teraz- bardzo kobiece,
    możesz śmiało uderzać na babskie wiece
    i poddać się też ciekawszej męskiej opiece!!!!
    Małgoś

    PS Anemię pokonałam,
    ale jaką dupę wyhodowałam?
    Nie masz ze mną szans,
    ja to mam dodatni bilans
    i wyglądam, jak szympans.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że to się nie da zrobić, żebyś wyglądała jak szympans, zwłaszcza na rybkach i zieleninie. Dzięki Bogu, że już po anemii. I oby tak dalej!

      Usuń
  4. Motki wygladają ślicznie :).
    Też mnie czeka zwężenie nogawek w jednych dżinsach i już nawet sfastrygowałam je sobie (co mi się bardzo rzadko zdarza), tylko muszę się wreszcie zmobilizować i wyciągnąć maszynę. Spodnie uszyłaś sobie świetne i rewelacyjnie w nich wyglądasz. Idealnie wyglądałby do nich ten wielki sweter z Twojej farbowanej dzianiny :). Może teraz łatwiej będzie Ci się zmobilizować, żeby go uszyć? Co do Burd, to też mam kilka starych, z serii Małe Kobietki i przyznam szczerze, że najładniejsze (przynajmniej dla mnie) modele są właśnie w tych z lat 90-tych.
    Uściski :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym razem też sfastrygowałam, ba, odmierzyłam od środkowej linii co do milimetra. Przy poprzednich takich akcjach na "odpieprz się" nogawki mi się "kręciły". Ja mam ze spodniami kłopot, bo sylwetkę mam raczej męską i nie wypełniam damskich krojów w biodrach, dlatego wykroje też muszę poprawiać, a dżinsy wolę kupować męskie, bo lepiej leżą.
      Ja, niestety, dużą część zbiorów wykrojowych wyniosłam do piwnicy (miałam całe roczniki Burdy od dziewięćdziesiątego roku) i nie chce mi sie tam schodzić. W latach dziewięćdziesiątych kroje były jakieś takie prostsze, bardziej klasyczne, ponadczasowe, łatwiejsze do modyfikowania pod siebie. Teraz to są takie, że albo i bez wykroju uszyjesz, albo ma to tysiąc niepotrzebnych cięć na jeden jedyny typ sylwetki. To nie kupuję, bo i miejsca, i kasy szkoda :-)
      Buziaki

      Usuń
  5. Your skeins looks beautiful and so do you! Cheers, M....

    OdpowiedzUsuń
  6. Przepraszam, to co Ty jeszcze uszyłaś, bo się z rana pogubiłam. Te spodnie ? Bo nie wyglądają na zwężone dżinsy. Czy taką, jak na zdjęciu z archiwum, sukienkę ? ;-)
    Myślałam, że wełenka, to barwiona koszenilą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, spodnie uszyłam, bo w dżinsach (nawet przyzwoicie zwężonych) to nie wszędzie wypada iść. Nie, sukienki takiej sobie chyba w tym życiu już nie uszyję, ale na okładce jest numer 2/95, który wyraźnie wskazuje, z którego roku pochodzi wykrój tych spodni :-). Wełenka barwiona chemią, konkretnie Kakadu :-) To było jeszcze w "okresie przedroślinnym" :-)

      Usuń
  7. Świetne kolory tej wełenki!
    A spodnie bardzo w stylu safari, podobają mi się!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W realu nie aż tak wściekłe :-) Safari? Ani jednej kieszeni nie mają, nawet wpuszczanej, a co dopiero nakładanej, koniecznej w stylu safari :-)

      Usuń
  8. Jak pokazałaś uszytą pościel to już lekko mnie tknęło, że o wiele więcej umiesz niż pokazujesz, jak zobaczyłam inlet na poduszkach z okrągłym rożkiem i wstawką no to westchnęłam oj umie dużo :)
    Uszycie spodni to już dla mnie kosmos i nawet jak skroję wszystko dokładnie, a wykroje i szablony robię doskonale to mój cały zapał kończy się wraz z pierwszymi szwami - jestem pełna podziwu - rewelacyjne spodnie i to własnoręcznie uszyte.
    Wełna no wiesz, że świetna :D
    Serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, z zapałem to ja też nie mam najlepiej, a szyć nie bardzo lubię, chociaż czasem to robię od czterdziestu lat. Ale co zrobić, jak doopa zgrubła, trzeba usiąść do maszyny. Ona już jest taka stara, parę rzeczy jej wypadło, parę odpadło, ale wciąż działa, więc mi szkoda wyrzucić i tak się męczę z tymi szwami, równymi, jakby byk nasikał :-)

      Usuń
  9. Włóczka jest śliczna, po prostu śliczna, jest zaletą to że pokazujesz włóczka po długim czasie od farbowania, to ponowne zaskoczeniem urodą Twoich wełen to bardzo przyjemna sprawa ;)
    Spodnie świetne i ja mam motto - Nic nie wyrzucać- w którym utwierdziłam się dzięki autorce bloga "jagodowy zagajnik"
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, ja Jagodowy zagajnik za każdym razem oglądam z otwartą buzią. Zastanawiam sie tylko, gdzie ona to wszystko trzyma. Może prezes psółdzielni też by mi pozwolił tu jakąś niedużą szopkę wybudować obok bloku?

      Usuń
  10. liebe aldona,
    das ist wieder ein wunderschönes garn geworden. ich bin ja auch son sensibelchen, was wolle angeht. wenn dein garn nicht kratzt, na um so besser.
    und....... deine hosen, wow, diehast du aber klasse geändert, passen ja perfekt und sehen super gut aus.

    eich wünsch dir ein schönes wochenende und sende dir
    ein liebes grüßle
    flo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Diese Hose habe ich von Anfang an genäht :-)
      LG

      Usuń
  11. Ha moja mama też stosuje tą metodę ;) Więc wszystko trzeba wyrzucać cichaczem żeby awantury nie było ,że się przyda!!!Choć mi też ciężko rozstawać się z niektórymi przedmiotami ,ubraniami itd.
    Wełenka śliczna!!!! Spodnie leżą świetnie i modne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już naprawdę sporo wyrzuciłam, dlatego zadziwia mnie, że wciąż jeszcze z różnych kątów dopada mnie zamierzchła przeszłość. Moje bieżące zbieractwo dostatecznie dużo miejsca zajmuje!

      Usuń