niedziela, 7 kwietnia 2013

Jak piorę alpakę (i czy w ogóle)

Kręcę te barany na drumku (żeby mieć skręcone do "mania"), a ze wszystkich kątów atakuje mnie temat alpaki, co najmniej kilka razy dziennie, nawet z internetu i poczty. Zmasowany atak. To ja się chyba poddam i zamiast pokazywać kolejne "śliczne" baranie rolady w "kolorach" białym i czarnym, wypowiem się w sprawie alpaczanej. Zwłaszcza że ostatnio nieco mnie nerwy w tej sprawie poniosły. Ja tam guru nie jestem, ale kiedy spotykam pewne siebie stworzenie z gatunku "mam prawo jazdy od miesiąca, więc jeżdżę lepiej niż Kubica", to nawet mnie krew potrafi zalać. I obiecałam sobie, że jak mnie jeszcze raz ten typ podstępnego "znawcy", który właśnie kupił sobie wrzeciono, a w planie ma zakup alpaczanej wełny, pouczy, że runo powinnam prać w detergencie, najlepiej płynie do mycia naczyń, bo gdzieś tak wyczytał (założę się, że to musiało być w Ameryce, bynajmniej nie Południowej, i dotyczyć owcy, nie alpaki - ale w końcu co to dla "znawcy" za różnica), to odpowiem: "tak, tak właśnie zrób" i nie będę prowadzić dyskusji. Tylko runa szkoda. A tej w sprawie, co poniżej, powiadam od razu, że każdy ma prawo robić, co chce, a ja nie roszczę sobie pretensji do jedynie słusznego sposobu traktowania alpaczego runa. Wypowiadam się zgodnie jedynie z własnym doświadczeniem, niezależnie od tego, jakie "guru" i co w tej sprawie rzekło.
Kurz: Ich kardiere ruhig meine Schafwolle, aber schon einige Tage lang greift mich immer wieder das Thema "Alpaka" an, von allen Seiten. Eine Person, die zwar noch nie Alpakawolle gesehen hat, belehrte mich sogar, dass ich Alpakavlies mit dem Spülmittel waschen soll. Ich bin ein bißchen aufgeregt. Am Anfang war aber die Frage, ob man die ungewaschene Alapakawolle spinnen kann, da das Garn verfilzt nicht so leicht, wie das Vlies. - Ja - habe ich gesagt - man kann, aber wozu? Um die Hände schwarz zu haben oder was?
A zaczęło się od prostego pytania: Czy można prząść runo nieprane?
Moja odpowiedź brzmi: Ooooczywiście, można. Ale po co? Żeby z satysfakcją spojrzeć na swoje czarne ręce? Żeby nie wiedzieć, jak nitka będzie wyglądać po praniu? Dobrze, to prawda, że nitka mniej jest skłonna do filcowania niż runo, ale jak ją ktoś płynem do mycia naczyń potraktuje, to i ona się podda.
Jak może (powinno) wyglądać uprane runo (składowane w foliowym! worze, upchniętym w ciasnym kartonie) po kilku tygodniach (rose grey), miesiącach (brązowe), po blisko dwóch latach (szare)? Ano tak:
Kurz: So sieht (und soll sehen) die gewaschene Alapkawolle nach einigen Wochen (rose grey), Monaten (braun) und fast zwei Jahren (grau) in einer ins Karton gedrückter Plastiktüte aus.


Z bliska:



Po farbowaniu i ostrożnym gotowaniu może wyglądać tak (nach dem Färben und Kochen kann sie so aussehen; sowieso ist sie nicht verfilzt):


I to nie jest sfilcowane runo. Ba, sporo się trzeba narobić, żeby je sfilcować choć po części, jeśli było po ludzku uprane.

Kochani, nie zawsze zdarza się taki zakup, w całości, zrolowany i jeszcze przełożony bibułką:


Ale jeśli nam się nawet trafi, to stanowczo odradzam przędzenie suri prosto z wora. Ja odważyłam się raz i mój singiel po praniu wygladał jak jeż. Nawet jeśli runo jest czyste, trzeba je przebrać, sprawdzić, czy od spodu nie ma podstrzyżeń, odebrać je i wyrzucić, podzielić runo na loki.
Kurz: Manchmal bekommt man so schöne Wolle. Manchmal. Aber auch solche muss man sortieren, in die Locken teilen, waschen, kämmen und erst dann spinnen. Nur einmal habe ich ungewaschene, rohe Surialpakawolle gesponnen. Das Garn sah wie ein Igel aus.


Wtedy po upraniu i blisko dwuletnim składowaniu w kartonie będzie miało szansę wyglądać tak (so sieht jetzt die Surialpakawolle nach zwei Jahren im Karton - ganz gut, meine ich):


Czasem jednak miłośniczce przędzenia "z wora" trafia się taki zakup (na zdjęciu poniżej to u góry jest do prania, to u dołu - do wyrzucenia):
Manchmal bekommt jedoch unsere Roh-Spinnen-Liebhaberin solche Wolle, die die darunter dargestellt (unten die Wolle zum Wegschmeissen, oben - zum Waschen).


Albo taki (oder solche):

Albo taki (to chyba baby alpaka albo jakiś inny cud natury, miększy niż kaszmir) - oder auch solche, sehr weich:


Cóż, jeśli ktoś chce prząść niepraną alpakę prosto z wora, proszę bardzo, osobiście nie lubię, ale chętnym życzę powodzenia.
Wenn jemand will so was roh spinnen, kann er doch, ich wünsche alles Gute. Auf dem Foto darunter das, was ich daraus gerettet habe, vor dem Waschen.
Z tego cudu natury udało mi się po całym dniu dłubania uratować ok. 10 deko. Przed praniem:


Uprana i składowana w ciasnocie od blisko dwóch lat wyglądała tak:
(Nach dem Waschen sieht nach zwei Jahren auch nicht schlecht, und in diesem Moment sogar noch besser, aber darüber in der nächsten Post.)


Teraz wygląda jeszcze inaczej, ale o tym w następnym poście. 
Alpakę warto prać z jeszcze innego powodu: jeśli nie mamy zamiaru sprząść jej od razu, uprana jest mniej narażona na atak moli, bo mole wolą wełnę brudną od czystej.
Es gibt noch ein Grund, um die Alpakawolle zu waschen. Wenn sie aufbewahrt werden soll, essen sie die Motten nicht so gerne wie die schmutzige.

No to do rzeczy: ja piorę alpakę przed przędzeniem. Jak piorę alpakę?
Also: wie wasche ich die Alpakawolle?
Ostrożnie wyjmuję zawartość "wora" i rozwijam. Jeśli alpaka jest brudna i ma kupę roślinności, najpierw oddzielam te fragmenty i loki, w których roślinność jest drobniutka i nie do wydłubania i - tak, ja, skąpiradło! - wyrzucam je, bo inaczej zapaskudzą mi całą resztę tak, że nic mi nie zostanie. Przy rozdzielaniu loków sprawdzam od strony, gdzie była cięta, czy nie ma podstrzyżeń. Oddzielam je i wyrzucam. Nie rozdzielone loki z podstrzyżeniami łatwo się filcują, podstrzyżenia lubią się razem "złapać". Dlatego takiego pięknego "błamu" jak na jednym z pierwszych zdjęć nie można po prostu w całości wrzucić do pralki.
To mój ostatni nabytek. Czyściuteńki, prawda?
Immer sortiere ich das, was ich bekommen habe. Die Wollefragmente, die mit den winzigen Pflenzenteilen verschmutzt sind,  schmeisse ich weg, anderenfalls werde ich gleich alles verschmutzt haben. Ich teile die Wolle in einzelne Locken und werfe die kurzen fehlzugeschnittenen Härchen an der Schnittfläche weg, weil sie sonst schnell verfilzen. Darunter auf den Foto meine letzte Anschaffung. Sehr sauber, oder?



A to sam kurz, który z niego podczas przebierania i sortowania spadł (nie trzepałam!). Nie ma alpaki idealnie czystej! Nawet jeśli chodziła w kubraczku po gumie, nie po trawie.
Sauber? Auf dem Bild darunter der Staub daraus.


Jeśli część runa zasadniczo odbiega kolorem, przy sortowaniu odkładam na oddzielne kupki. To, co widać na zdjęciu, to jakieś 25 deko runa.
Ich sortiere alles nach den Farbtönen. Es ist ca. 250 g Wolle.


Przesortowane, podzielone runo wkładam do nylonowych siatek do prania bielizny.
Die sortierte Wolle stecke ich in die Nylonnetze ein.


Do wiadra nalewam wodę o temperaturze ciała, wlewam do niej całkiem sporo delikatnego środka piorącego (z lanoliną!), ostatecznie bardzo delikatnego mydła dla dzieci w płynie. Ludzie, jak można do runa, które samo w sobie nie zawiera grama tłuszczu, wlać silnie odtłuszczający płyn do mycia naczyń? Rozum trzeba stracić! To owczą wełnę trzeba odtłuścić. Alapkę raczej trzeba by natłuścić, żeby się nie sfilcowała. Raz w życiu podfilcowałam alpakę - płyn do delikatnego prania mi się skończył i wlałam szampon przeciwłupieżowy dla mężczyzn. Ważne, że dla mężczyzn? Ważne, a ja jełop, nie pomyślałam, że zwłaszcza męski szampon silnie odtłuszcza. A że niedokładnie podzieliłam wełnę na loki, to część loków mi się właśnie od tego dołem złapała. Odcinałam tę piękną białą alpakę po wyschnięciu od pasków filcu i łzy mi po plecach ciekły. Masz piękną alpakę? Nie pierz w byle g...!
Potem wkładam delikatnie do wiadra obydwie siatki z alpaką. Ugniatam, żeby całe były w wodzie i pod wodą. Nie szoruję, nie memłam, nie trę, nie wykręcam. Zostawiam na pół godziny (do 45 minut). Potem chwytam od spodu, troszkę mi to w rękach obcieka, odkładam do wanny. Wylewam wodę z prania do sedesu, nalewam świeżej, ciut chłodniejszej od poprzedniej, wlewam środek piorący, wkładam alpakę, lekko ugniatam i znów zostawiam na pół godziny. I tak do zwycięstwa. Na zdjęciu jest 3. pranie - ta alpaka w istocie była czysta. Ale zdarzało mi się dużo więcej, nawet 12)  prań.
In ein Eimer giesse ich das lauwarme Wasser (ca. in der Körpertemperatur), gebe ich ein Feinwaschmittel (am besten mit Lanolin)  ein, lege ich die Netze mit Wolle ein und druecke ein bisschen, damit sie unter dem Wasser sind. Ich reibe nicht. Ich lasse das für eine halbe Stunde bleiben, dann nehme die Netze aus dem Eimer und lege für eine Weile in die Badewanne. Ich schütte das Wasser aus, giesse das neue Wasser ein und wiederhole alles bis das Wasser nach dem Waschen fast sauber ist. Es ist wichtig, dass man in einem Feinwaschmittel wäscht. Ich habe nur einmal meine Alpakawolle teilweise verfilzt - ich habe sie mit dem männlichem Haarshampoo gewaschen und das Shampoo entfettet. Man muss zwar die Schafwolle entfetten, doch keinesfalls die Alpakawolle, die kein Fett enthält und auch deswegen so leicht verfilzt. Diesmal habe ich die Wolle nur dreimal gewaschen, aber manchmal musste ich auch zwölf mal machen.



Potem płuczę już w "dużej wodzie", w wannie. Siatki są z dala od kranu - napuszczam letniej wody, trochę "naduszam" siatki, spuszczam wodę, nalewam świeżej. I tak znów do zwycięstwa, tylko już nie zostawiam tego na pół godziny. Na koniec lekko odciskam w siatkach, roluję razem z siatką w ręczniku, odciskam w ręcznik. 
Wykładam z siatek do dużej siaty nylonowej i jeśli jest możliwość (a ja w tym roku złapałam krótką "wiosnę" na początku marca), zostawiam na balkonie, żeby mi alpakę trochę wiatr przewiał. Każda wełna lubi wiatr!
Dann spüle ich die Wolle (in den Netzen) in der Badewanne bis das Wasser sauber wird  (ohne die halbe Stunde jedesmal zu warten). Dabei wringe ich sie nicht aus.  Am Ende drücke ich die Wolle leicht ab, dann wickle ich sie in ein Handtuch ein, wieder drücke ich sie ab und gebe aus den kleinen Netzen in das grosse Netz. Ich lege das grosse Netz mit Wolle an der frischen Luft (jede Wolle liebt den Wind) für einige Stunden. 


Dosuszam w domu na suszarce.
Ich trockne  die Wolle zu Hause fertig.


I tyle w sprawie prania! Ciąg dalszy w alpaczanej sprawie nastąpi. Pozdrawiam cieplutko - u nas już jest słoneczko!
Und so viel über Alpakawäsche! Bald schreibe ich auch übers Alpakakämmen. Ich grüsse alle warm - bei uns scheint heute endlich Sonne!

46 komentarzy:

  1. Ja Ci za to pomnik wystawię :) jeszcze nie kupiłam runa w swojej "karierze" i mam świadomość, że jestem zielona w kwestii jego obróbki- dlatego bardzo Ci dziękuję za informacje. A tym "znawcom", to nawet nie współczuję, bo uważam, że kilka razy po doopie mogą dostać, może im da to do myślenia. Ostatnio uprałam gotową już nitkę w delikatnym szamponie do włosów dla dzieci, bo ostatnio takiego używam do swoich włosów, trochę się bałam, ale traktując nitkę delikatnie nie sfilcowałam jej- czyli poleżała sobie, dwa razy dotknęłam samymi paluszkami, potem się odmoczyła w czystej wodzie i powiesiłam na sznurku nad wanną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biorę pomnik! A nitka jest w istocie bardziej odporna na filcowanie, więc się nic nie bój. Alpaka nie jest straszna, alpaka jest fajna, tylko czasem zaskakuje. Ale to też fajnie!

      Usuń
  2. W istocie dołączam się do zdania poprzedniczki,POMNIK CI TRZEBA POSTAWIĆ! okazuje się że miałam kiedyś więcej szczęścia niż rozumu, bo tę moją alpakę prałam w szamponie i nie sfilcowałam wszystkiego (sfilcowałam tylko to co wzięłam do poprawki )
    Podpisuję się pod zdaniem o przędzeniu na brudno... niestety na własnej skórze przerobiłam.... a poza tym tak sobie myślę że zapach konia (bo brudne alpaki jak dla mnie zapachem przypominają konie) to ja wolę czuć podczas prania runa a nie nitki, nawet jak ta nitka trochę brudu puszcza to niech tym brudem nie śmierdzi...
    Podsumowując moje wywody, buziaka Ci przeogromnego ślę, za to, ze jesteś gotowa do pomocy w każdej sytuacji i że niesiesz kaganek oświaty.... :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale biorę ten pomnik! Bym poprosiła tu na osiedlu, to może z szaconku odzyskałabym dostęp do swojej piwnicy, o który nie mogę się prezesa doprosić od dobrych czterech miesięcy.
      Buziaka też biorę!

      Usuń
    2. Oj nie ładnie ze strony prezesa... To jakby trzeba było to szepnij słówko to my wierne Twoje czytelniczki zrobimy nalot na osiedle i jakiś strajk okupacyjny pod gabinetem prezesa, a żeby nam nudno nie było to se kołowrotki zabierzemy, zakręcimy i np. zaśpiewamy zbiorowo prząśniczkę... a jak więcej osób w towarzystwie będzie miało taki talent wokalny ja ... to prezes migiem Ci dostęp do piwnicy odda....

      Usuń
    3. To nieśmieszne, ja tam mam 3 kilo wełny koniakowskiej! I właśnie miałam farbować na chodniczki!

      Usuń
    4. Oj przepraszam, nie chciałam zakpić... wełny faktycznie szkoda, trzymam kciuki

      Usuń
  3. Ja nie mam takich doświadczeń,ale podobno mole alpaki nie żrą bo nie zawiera lanoliny.Nie lubię prząść brudnego ,bo wtedy syf w domu:) A co do słonka, to u mnie przed chwilą wyszło ! w końcu! Osobiście nie lubię słonka,ale brakuje mi wiosny,czyli zieleni. Na balkonie mam fasolkę Jasia i groszek pachnący. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dlaczego futra z lisów mole żrą? Viola, no, właśnie, wszak Ty przędziesz, a nie ma Cię w klubie na FB. Zaraz Halinkę zapytam, jak to zrobić, bo ja w tej sprawie strasznie niekumata jestem. Buziaki!

      Usuń
    2. No właśnie czemu Violi w klubie nie ma?

      Usuń
    3. Juz napisałam do Halinki w tej sprawie, bo to nie tylko Viola, ale i Frasia, Sabina, Asia... A ja nie wiem, jak.

      Usuń
  4. So viele schöne Alpaka - Bilder!

    Und ganz tolle Anleitungen zum waschen...

    Liebe Grüsse
    Heike

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Vielen Dank! Die Anleitung zumindest dreißigmal erprobt.
      LG

      Usuń
  5. Dziś specjalistów w każdej dziedzinie jest masa. Oglądałam wczoraj jakiś polski teleturniej. Padło w nim pytanie o folię aluminiową i o to, która strona trzyma dłużej ciepło. Uczestniczki odpowiedziały źle i choć wyglądały na niezwykle błyskotliwe, nigdy nie zrozumieją dlaczego błyszcząca strona trzyma ciepło lepiej. Dla nich ważniejsze było mówić, mówić, mówić. Rozumienie praw fizyki zostawiły innym.
    Z przędzeniem mamy chyba ostatnio podobnie. Powiedziałabym, że pranie runa to od tygodnia nr 1 . I dobrze, bo warto znać różne metody. Owcze runo wymaga innych środków, alpaka innych. Pranie pod przędzenie nitki „ worsted” to co innego niż pod „ woolen” . Nie ukrywam, czasami mam ochotę zapytać zwolenniczki rozgrzebywania i rozwalania wszystkiego na atomy, o to, czym owa nić ma się stać? Przędzenie worsted z góry puchu będzie już nie do uzyskania, nawet jeśli taką technikę wyciągania nici przy przędzeniu zastosujemy i nawet jeśli przez diz pociągniemy. Worsted i woolen zaczynają się w praniu, jeśli surowe runo przygotowujemy same.
    We wszystkim zgadzam się z Tobą w 100% żeby nie było  Też jestem za tym, by wtedy, kiedy rozmawiamy z mądrzejszym , mówić mniej. W końcu on doświadczenie już zdobył i nawet po 30 latach jego doświadczenia, nie może mnie u niego zaskoczyć skręcanie dubla w tę samą stronę, co kręcił singla. On przecież wie :)
    Prać, prać , prać. Ale do wszystkiego wybierać metodę – ODPOWIEDNIĄ METODĘ. Bo na gorąco loki z suri pierzemy również i naprawdę się nie sfilcują, choć masz rację, nie wleję do nich płynu do mycia naczyń! Dzięki Tobię zrobię update do metody opisanej na moim blog :)

    Przepraszam, coś długo mi wyszło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znaczy: obydwie pierzemy i czeszemy na potęgę? To trochę męczące i takie mało efektowne. Koleżanka zapytała mnie nawet, czy nie mogłyby tego za mnie zrobić jakieś małe żółte rączki. I ja jej rzekłam, że pewnie by mogły, ale wtedy to te żółte rączki wiedziałyby o wełnie więcej niż moje rączki, a mi nie całkiem o to chodzi. Im więcej tej "czarnej" roboty, tym większa świadomośc surowca i narzędzia.
      W sprawie "worsted" a "woolen" to chyba chodzi Ci o to, że na ostatnim zdjęciu ta alpaka wygląda jak góra rozciagnietego w różne strony puchu? Nie, to są loki, tylko rozpuchaciły się po praniu i takie też - moim zdaniem - po praniu powinny być. Ja ich do prania nie układam w jednym kierunku, ale jak widzisz mają zamknięte końce, bo końce w lokach alpaki podobno otwiera się dopiero przy czesaniu. W postaci takiego pozornego "puchu" szybciej też schną. I jeśli takie loki potem "zgniecione" leżą dłużej, to z powrotem zbijają się do kupy. Tak zresztą, jak widać w suri, ona się bardziej i szybciej "uklepuje". To wszystko i na szczotce, i na grzebieniu można ułożyć równolegle lokami, końcami we właściwą stronę i czesać jak Pan Bóg przykazał. Do uczciwej nitki "worsted" szczotki, goździsta deska i diz jednak nie wystarczą, a ja do niedawna nie miałam grzebieni, więc większość tej alpaki po prostu leży i czeka, wyciągałam tylko po trochu na bieżączkę i czesałam, czym miałam (i - to prawda - jak umiałam). No, mam też troche takiej alpaki, którą trzeba było przy przebieraniu, z racji okropnego brudu, rozgrzebać do dna - z tej już nitki "worsted" nie będzie. Dlatego czasem też świadomie robię coś "głupiego", żeby zobaczyć, co z tego wynika (np. kręcę suri na drumku! I co się okazuje? On te cienkie, ciężkie włókna układa idealnie równolegle, jeśli nie są za długie, ale zbija je za mocno. A długie niszczy.). Ale inaczej doświadczenia się nie da zdobyć niż własnymi rękami i łamiąc uświęcone tradycje. Bo jak inaczej?
      Nie widziałam, żebyś pisała o praniu suri. Normandzkie posty zaczęłam wprawdzie czytać w połowie (systematycznie od maja), ale uzupełniłam czytanie do spodu. Coś przeoczyłam? Praskich postów nie widziałam. Gdzieś jeszcze o tym pisałaś? Chętnie poczytam, ja się naprawdę wiele od Ciebie uczę. Nie piorę alpaki na gorąco, bo brak mi odwagi. Owce, owszem, moczę w bardzo gorącej wodzie, tylko nie "miechram", i do pierwszego prania, owszem, dodaję płyn do mycia naczyń, bo inaczej ten lanolinowy kluch nie puszcza. Może ten Twój ciepły sposób na suri to dobry sposób, tylko ja go nie znam, a nie przedstawił mi go nikt, do kogo mogę mieć zaufanie (no, do Amerykanek z Youtube nie mam tak do końca!). Naprawdę chętnie bym poczytała, tylko rzeknij, gdzie.
      A na "specjalistki" to właściwie szkoda czasu. Ostatnio trafiłam na "projektantkę", która deklaruje miłość do wełny, z owiec zna tylko merynosy, i to - uważaj! - peruwiańskie i wszystko jej jedno, czy merynosy czy alpaka, byle było 100% wełny. I natychmiast mi się przypomniało niezbyt parlamentarne, ale jakże adekwatne powiedzenie mojej mamy: "Wełna, nie wełna, aby d... pełna!".

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Nie, nie - nic Ci nie umknęło. Nie pisałam o praniu alpaki, jedynie na praskim blogu pokazywałam już upraną z adnotacją, że nawet w zimnej wodzie, z delikatnym płynem " michając" za mocno, można ją sfilcować i że to nieprawda, że się nie filcuje ( dość często można było wówczas taką opinię w sieci znaleźć).
      Opisana przeze mnie metoda na gorąco, odnosiła się do włókien owczych długich i do przędzenia typu worsted, ale rozmawiając z Anią vel Chmurką poleciłam tę metodę do prania loków suri, zapominając o uwadze, że nalezy użyć innego płynu, bo co do metody, dalej polecam pakowanie loków do kopert,by się nie rozpadały.
      Z narzędziami jest tak jak piszesz, jeśli się ich nie użyje ( nawet źle ) nie popracuje, to niewiele można powiedzieć. Wszystkie do czegoś są potrzebne, ale warto pamiętać, że te delikatne wymagają " gwozdzi, igieł, szczot" również delikatnych, a mocne ( włókna ) narzędzi mocnych. I że czasami wystarczy zwykły grzebień, by lok rozczesać i prząść nici worsted tak miłe każdej tkaczce.
      A pisząc o górze puchu, nie miałam na myśli Twoich alpaczych loków :) Myślałam o górach puchu owczego - przykładowego, bezimiennego :)

      Usuń
    4. Mi się alpaka sfilcowała. Upraną odwirowałam w pralce, aby szybciej była sucha. No i mam doświadczenie ;)

      Usuń
    5. Ale tak na amen sie sfilcowała? Na sztywny filc? Bo jeśli nie na sztywny filc, to... na skarpety może by się dało uszarpać, bo na galantą czapkę sie już nie nada.

      Usuń
  6. tak,tak z alpaką sporo zabawy, ale jeśli zrobi się to tak jak napisałaś to można mieć supr runo.
    Podpisuję się jeśli mogę pod Twoim postem odnośnie detergentów.
    Raz to zrobiłam i wyszło mi wielkie............, na błędach się uczymy.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Asiu, na błędach, na błędach się uczyłam, aż się wreszcie nauczyłam, ale jszcze nie wiem, czy dobrze tak do końca, bo dopiero zaczęłam czesać grzebieniami i ciekawam, co z tego wyjdzie. U mnie w sprawach zdrowotności spokojniej, więc teraz już myslę powoli względem tego co i owszem. Całusy!

      Usuń
  7. Chociaż nie mam doczynienia z runem, ani nie przędę to z ciekawością przeczytałam całość. Nagroda zdecydowanie należy się Tobie za oświecanie ludu w kwestii traktowania runa i nie tylko.
    Promyczków słońca i ciepłych wiatrów, może lepiej zefirków coby skarbów z balkonu nie porywały życzę.
    Małgorzata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgosiu, ja musze do Ciebie maila napisać, i zrobię to, zrobię, bo myślę cały czas, ale dziś na gębę juz pacam. Zdaje się, że z runa to sie już nie wyzwolę, bo chyba znów sobie coś na łeb ściagnęłam. O matko, niech mnie ktoś w łeb walnie, choćby kijem bejsbolowym! Jestem uzależniona od runa! I nie tylko!

      Usuń
  8. Kiedy przeczytałam "typ podstępnego "znawcy", który właśnie kupił sobie wrzeciono", lekko się spłoszyłam, bo ja - wstydliwie się przyznam - mam za sobą kilka dni z wrzecionem. Szczęście całe, że nie o mnie te słowa.
    A twój zalany słońcem balkon wygląda już tak wiosennie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Super! To i kołowrotek pewnie wkrótce zawita w Twoje progi! Mój balkon wyglądał wiosennie na początku marca. Te ostatnie mrozy kompletnie wykończyły te biedne goździki, które - miałam nadzieję - zimę przetrwały:(

      Usuń
  9. Lubię te Twoje lekcje. A teraz ta lekcja jest mi szczególnie potrzebna. W szopie marznie i rozmarza kosz alpaczego, totalnie zabrudzonego, runa. A to wiosna przecież idzie i niedługo będę mogła (musiała), to runo wytachać, przejrzeć i "coś z nim zrobić". Pracy pewnie będzie bardzo dużo, bo moje runo z tych, co to w szok wprawiają początkująca prządkę, takie brudne przyjechało. Dla mnie najgorsza jest ta pierwsza część, czyli wybieranie łąki z runa. Jak za to zabrałam się pierwszy raz to doszłam do wniosku, że większość runa będę musiała wyrzucić - no i chyba trzeba będzie jakoś ten fakt zaakceptować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wyrzucaj, Halinka, nic nie wyrzucaj. Będzie jeszcze o tym, jak sobie z tym syfem radzić. Tylko chwilowo poglądowego materiału mi brak do demonstracji, bo na bieżąco brudasy czyściłam. Ale już małe to i owo u p. Mariusza zamówiłam, będzie na czym pokazywać!

      Usuń
    2. Ok. Zatrzyma. A piszesz, że u p.Mariusza.... no właśnie o czyszczenie takiej alpaki mi chodzi ;)

      Usuń
  10. Hmm.... Przyznam się, że teraz po wpisie komentarza 'Fanaberii' czuję dopiero niedosyt. Muszę w najbliższym czasie nadrobić zaległości, przeryć blog i obecny i ten z czasów Pragi, bo to może być odpowiedź, na moje dziś zadane pytanie o jakość przędzy uzyskanej z ręcznego przędzenia.
    Co do samej alpaki, to akurat sama jestem przypadkiem, który zaczynał od przędzenia niepranej alpaki. Z tym, że tutaj muszę wyraźnie podkreślić, że mój pierwszy kontakt był z krótką, bardzo krótką, jednak dość czystą strzyżą. Mam wrażenie, że fakt nieprania ułatwił mi skręcanie na wrzecionie. Jak pierwszy raz odważyłam się prząść wypraną, to początkowo miałam problem i gdyby nie długość włosa, na bank przeklinałabym pomysł prania. Mnie zasugerowano pranie w nawilżających szamponach i o ile początkowo naprawdę się cackałam z kłakiem, o tyle teraz miętoszę w łapach, daję gorącą wodę, różnie - jeszcze nie udało mi się grama alpaki sfilcować. W pralce nie próbowałam prać takich kłaków, ale kiedyś próbowałam 'przy pomocy pralki' ufilcować świadomie wełną i poza tona piany niczego też nie uzyskałam.
    Fajnie, że post o praniu powstał, bo pomimo, że wiele na blogach już napisano, to często trudno je przekopać.
    Z niecierpliwością czekam na post o oczyszczaniu alpaki. Bo mam porcję takowej i sama się sobie dziwię, że jeszcze ona u mnie jest. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jeśli masz sprawdzony sposób na pranie alpaki, to ja wcale nie przekonuję, że ten jest lepszy. Jest, jaki jest - mi się sprawdza i tyle w sprawie. Są i tacy, którzy piorą w pralce - jeśli im się sprawdza, też świetnie. Sama wolałabym nie nadwerężać kręgosłupa, gdybym taki sposób znała i miała pewność, że nie sfilcuję. A szamponu od czasu sfilcowania mojej białej alpaki używam wyłącznie do włosów i dywanów. Taaak, do tego właśnie momentu ja też pisałam, że nie udało mi się ani grama alpaki sfilcować...

      Usuń
    2. Wiele rzeczy jest kwestia czasu. :-)
      Mówiąc o praniu alpaki, powinnyśmy też uwzględnić ile jej na raz pierzemy. U Ciebie leci półhurt, albo i hurt. U mnie detalik. :-)))
      Jak sama piszesz, uczymy się na błędach, często własnych, bo o tych cudzych mało się niestety pisze. Dlatego cenię sobie każdy taki post.

      Usuń
  11. Oj, ja mam talent do filcowania, ale po przeczytaniu Twoich "instrukcji" odzyskałam wiarę i biorę się za pranie :) Dziękuję .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powodzenia! Ja do filcowania talentu nie mam, ale czasem i mi się udaje...

      Usuń
  12. No cóż, nie miałam nigdy do czynienia z wełną prosto od owcy, więc tym bardziej Cię podziwiam :)) Mnie denerwuje sama ilość płukań po farbowaniu wełny, a Ty tyle prań wytrzymujesz :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę obciąża ręce i kręgosłup, ale inaczej się nie da w tych warunkach:(

      Usuń
  13. Też właśnie słyszałam że brudnej nie lubią i taką trzymałam, zanim się za nią wzięłam. I co? I miałam chyba z 3-pokoleniowy klan do wybicia xP Musze pokombinować, może lawendy nasypać do brudnej włóczki?:d

    I ogarnęłam ten widget u siebie, hurra^^ pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basia pisała, że od Linhartovej nauczyła sie kasztanami przekładać wełnę, żeby jej mole nie żarły. Ja, co miałam, już do kartonów wrzuciłam. Zdaje się, że w tym roku bedziemy zbierać na potęgę pod drzewami, nie tylko łupiny pod orzechami, a i ksztany pod kasztanowcami. Nie wyjdziemy z tego lasu, bo jeszcze liście brzozy, jagody czarnego bzu...
      W sprawie widgetu: hurra!

      Usuń
  14. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. So nun schreibe ich noch einmal, denn ich habe leider return gedrückt. Ich danke dir, dass du meinem Blog folgst und wenn ich auf meiner Tastatur die polnischen Zeichen gefunden habe, kann ich dir manchmal polnisch schreiben. In jungen Jahren habe ich gedolmetscht und freue mich jetzt über die Herausforderung. Alpakawolle wasche ich, aber wenn ich die Wolle zum Kardieren gebe, wasche ich nicht. Da ist die Wolle zu weich und lässt sich nicht gut kämmen. Kommst du aus Deutschland oder hast du deutsche Sprache so gut gelernt? Herzliche Grüße von Viola

      Usuń
    2. Vielen Dank! Ich komme zwar aus Ostpreussen (Lyck in Masuren), aber Deutsch begann ich erst in der Oberschule zu lernen, dann habe ich Germanistik studiert. Mehr als 20 Jahre lang habe ich zwar viel ins Polnische übersetzt, doch aktiv habe ich die Sprache kaum gebraucht (ich hatte keine Gelegenheit). Es ist mir also ein bisschen schwer Deutsch zu schreiben, da das Wörterbuch in meinem Kopf hauptsächlich in einer Richtung funktioniert. Ich bin aber sehr dankbar meinen deutschen Leserinnen, dass sie mich dazu angespornt haben, auch Deutsch zu schreiben. Endlich begann ich das aktive Deutschgebrauch (zumindest die Schreibfertigkeit)zu üben. Und ich freue mich schon sehr auf deine Kommentare auf Polnisch. Dann werden wir beide üben!
      LG Aldona

      Usuń
  15. Alem się naczytała :) Nie mam żadnego doświadczenia z runem, więc dla mnie takie wpisy są bardzo cenne, szczególnie, że na prządkowe blogi zaglądam od niezbyt dawna, więc pewnie sporo mnie ominęło... Dziękuję, Aldonko za podzielenie się doświadczeniem, wiedzą i foto-dokumentacją :) Jak tak czytałam post+ komentarze to przy kolejnej wspomnianej pseudospecjalistce robiłam w panice prząśniczy rachunek sumienia. Wychodzi mi, że w żadnej branżowej sprawie jeszcze się nie zdążyłam blogowo, tudzież fejsbukowo wymądrzyć, uff :) Wiem, jaką bezsilność można w takich dyskusjach odczuwać, bo znam ten typ, co to nie ma za grosz pokory w żadnym temacie oraz święte przekonanie co do własnej wszechwiedzy... :) O ile to zżymanie się na innych będzie owocować takimi postami jak ten to życzę sobie egoistycznie, żebyś od czasu do czasu się zderzyła z takim wszechwiedzącym delikwentem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Panienka nie z naszej miejscowej parafii, nie ma co szukać po twarzach. Zresztą może się i dobrze stało, bo o tę alpakę różniste ludziska pytały, to się przynajmniej zmobilizowałam. A bez mobilizacji to, jak widać, już z dziesięć dni nie mam mocy na jakikolwiek post, czy bieżączkowy, czy ogólnisty. Buziaki!

      Usuń
  16. hi,
    also ich finde, dein deutsch ist ganz super und wird immer besser, seit dem du hier auch auf deutsch schreibst, vielen dank dafür.
    und............
    ich finde die tiere an sich schon sooooooooo schön, sie haben so traumhafte augen, lächel. von der wolle ganz zu schweigen.
    leider hatte ich alpaka-rohwolle noch nie in meinen händen, wie schade :(, am besten gefällt mir das braun, es sieht so schön warm aus.
    vielen dank auch, dass du hier mal so gute infos rund ums waschen der alpaka-wolle gegeben hast.

    ein grüßle sendet dir flo

    OdpowiedzUsuń
  17. Na Aldonkę
    Wskoczę na Ciebie, jak na stonkę
    obiecałaś mi maila stronkę!!!
    A tu, no co ja czytam
    i za dziewczyny pytam
    -jak to nie masz mocy?
    -a może potrzebujesz pomocy?
    Małgorzata
    PS ciąg dalszy musi być ocenzurowany takoż na pocztę lezę

    OdpowiedzUsuń
  18. Mole kochają alpakę niestety. Zeżarły mi półtora kilo.

    OdpowiedzUsuń
  19. -zaczytałam się ,duża dawka informacji i nie wiem czy nie powinnam zgłębić tematu ,może jednak zdecydujemy się na wełniaste dodatki do gospodarstwa.Na alpaki zawsze chorowaliśmy ale zbyt luksusowe i zbyt na wełnę nie pewny ehhh chyba ze sama będe coś robić...
    http://kurianka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń