niedziela, 29 września 2013

Z grzybków od Vlad'ki

Mniej więcej rok temu dostałam w prezencie od Vlad'ki grzybki do farbowania na czerwono i na żółto. Grzybki przeleżały sobie rok cały i wcale im to źle nie zrobiło. Wyczytałam gdzieś, że kora i grzybki po roku są jeszcze skuteczniejsze. W każdym razie te od Vlad'ki były bardzo skuteczne. Nie wiem, co to za grzybki, podejrzewam tylko, że czerwone to skórzak cynobrowy (Dermocybe cinnabarina) albo cynamonowy (cinnamonea), a żółte to łysaki (Gymnopilus), bo wszystkie są takie cieniutkie i delikatne.
Ungefähr vor einem Jahr hat mir Vlad'ka u.a. die Pilze für Rot- und Gelbfärben geschenkt. Die Pilze warteten ein ganzes Jahr und es hat sie nicht geschädigt. Ich habe irgendwo gelesen, daß die Rinde und Pilze nach einem Jahr noch wirksamer sind. Ich weiß nicht, was für Pilze es sind, ich vermute nur, daß es  Dermocybe cinnabarina oder cinnamonea (die roten) und Gymnopilus (die gelben) sind, da sie dünn und zart sind.


Ani czesanka (BFL - to widać wyraźnie, po tych charakterystycznych karbikach, których ta wełna dostaje po zmoczeniu), ani włóczka nie były bejcowane, bo Vlad'ka dostarczyła mi kompletne zestawy do farbowania z odpowiednią ilością ałunu. Wszystko (prawie) zrobiłam według instrukcji od niej.
Sowohl den Kammzug, als auch das Garn habe ich nicht gebeizt, weil mir Vlad'ka komplette Farbsätze mit Alaun geschickt hat. (Fast) alles habe ich nach ihrer Anleitung gemacht.

Wrzuciłam do gara...
Ich habe die Pilze in den Topf hineingeworfen,...

Grzybki do żółtego/die gelbfärbenden Pilze
... namoczyłam i wygotowałam:
... eingeweicht und ausgekocht:

Grzybki do czerwonego/ die rotfärbenden Pilze
Włożyłam czesankę i włóczkę i gotowałam ile trzeba razem z grzybkami.
Ich habe den Kammzug (BFL) und das Garn (wieder die türkiche Wolle) eingelegt und mit den Pilzen gekocht.


Tu akurat czerwone grzybki./ Hier kochen die roten Pilzen.
A jak wyjęłam, podskakiwałam z radości, takie były piękne. Zrobiłam więc drugie gotowanie. Ale ponieważ trudno mi było powyjmować te drobiny grzybków, ktore się wbiły i w nici i w czesankę, przy drugim "parzu" przecedziłam grzybki do gazy i gotowałam razem z wełną.
Wenn ich die Wolle aus dem Topf heraugenommen habe, habe ich vor Freude gehüpft, so schön sie war. Dann habe ich also den 2. Farbzug gemacht. Da es mir jedoch schwierig war, die Pilzbrösel aus der Wolle herauszuziehen, beim 2. Farbzug habe ich die Pilze in den Mull durchgeseiht und so mit der Wolle gekocht.



Kolorki znów wyszły cudne. Zlałam więc to, co zostało z obydwu kąpieli i zrobiłam jeszcze trzecie gotowanie, z którego kolor jest wprawdzie jasny, ale przepiękny. To ten w środku.
Die Farbtöne waren sehr schön. Ich habe also das, was mir aus den beiden Farbbäder geblieben ist, in einen Topf hineingegossen und noch einen Farbzug gemacht. Die Farbe ist zwar sehr hell, aber wunderschön - es ist die in der Mitte.


Na dole w świetle fleszy - od lewej dwa farbowania z czerwonych grzybków, od prawej dwa farbowania z żółtych grzybków, a w środku suma zlewek w kolorze, bo ja wiem, szampańskim?
Darunter ein Bild im Blitzlicht - von links zwei Farbzüge aus den "roten" Pilzen, von rechts die zwei Farbzüge aus den "gelben" Pilzen, und in der Mitte der Farbzug aus den Resten - wie kann man die Farbe nennen? Ein Champagnerton?


Trochę się bałam użyć czesanki z BFL, wiadomo - delikatna, lubi się sfilcować, a tu pranie, gotowanie, płukanie, ocet, znów pranie i ciagłe wyżymanie. Ale świetnie sobie poradziła, nic się jej nie stało. W sumie jest jej 350 g.
Ich hatte ein bißchen Angst gehabt, den BFL-Kammzug so im Topf zu färben, da die Wolle doch empfindlich ist, verfilzt leicht usw. und ich musste sie waschen, spülen, kochen, mit Essig behandeln, wieder waschen, und die ganze Zeit auswringen. Sie ist damit sehr gut zurande gekommen. Ich habe zusammen 350 g des Pilz-BFL-Kammzugs.


To chyba mój najpiękniejszy tegoroczny zestaw kolorów. Dziękuję kochana Vlad'ko!
Ich denke, daß es mein schönstes Farbset in diesem Jahr ist. Vielen Dank liebe Vlad'ka!

sobota, 28 września 2013

Mam ją! I polecam!

Przyszła wczoraj, ale zajrzałam do niej dzisiaj. I musiałam, musiałam to napisać: jest rewelacyjna!
Ich habe es gestern bekommen, doch erst heute habe ich mir das Buch genauer angeschaut. Und ich muß, ich muß einfach sagen: es ist sensationell gut!


Jeśli kogoś stać tylko na jedną książkę o przędzeniu, to to jest właśnie ta książka.
Wenn es jemand nur ein einziges Buch übers Spinnen leisten kann, soll sich eben das Buch kaufen.

Autorka?
Sarah Anderson - ta sama, od której na Youtube wszystkie uczyłyśmy się skręcania navajo.
Die Autorin?
Sarah Anderson - dieselbe, die uns alle das Navajozwirnen in Youtube so wirksam gelehrt hat. 

Co jest w tej książce?
Wszystko! Od podstawowej obróbki runa do najbardziej skomplikowanych włóczek - 80 różnych sposobów na stworzenie własnej włóczki. Dla kołowrotkarek i wrzecioniarek. Jasno, prosto, bez mądrzenia się.
Was ist in dem Buch?
Alles! Von der Wollebearbeitung mit allen Werkzeugen bis zum Spinnen der kompliziertsten Garnen (oder eher Zwirnen) - 80 verschiedenen Methoden. Für die Spinnrad- und die Spindelspinnerinen. Klar, einfach, ohne Besserwisserei.

Jak napisana?
Po angielsku, niestety (jak dla mnie). Ale to nic, napisana tak i tak zilustrowana, że nawet ja -angielskojęzyczny jełop - rozumiem, jak się przyłożę.
Wie ist das Buch geschrieben?
Auf Englich, leider (für mich!). Es ist aber so gut geschrieben und so gut illustriert, daß sogar ich - ein Englischtrottel - verstehe, wenn ich mich etwas anstrenge.

Dla kogo?
Dla wszystkich zwariowanych na punkcie przędzenia. Ja to piszę pierwszy raz w życiu, a recenzji napisałam setki. Nie powinno się pisać książek dla wszystkich, bo podobno są dla nikogo. Ale ta jest wyjątkowa.
Für wen?
Für alle Spinnerinen. Ich schreibe so was das erste Mal in meinem Leben, obwohl ich schon Hunderte Rezensionen geschrieben habe. Ein Buch soll nie für alle sein. Das Buch ist aber außergewöhnlich!

Dla kogo jest ona zatem w szczególności?
Dla e-wełenki! E-wełenko, jeśli jeszcze jej nie masz, przejdź na wegetarianizm, obetnij budżet sklepikowy, sprzedaj Fantazję, ale kup! Szukasz najlepszej mieszanki na skarpety? Ha! Tu masz najlepsze skręty na skarpety! Ze zdjęciami znoszonych pięt! Tylko patrz!
Besonders empfehle ich es e-wełenka, die nach einer idealen für ihre wunderschöne Socken Wollemischung sucht. Die Autorin schreibt und zeigt, welche Zwirntechniken am besten für die Socken sind! Mit Bildern!




Ja jestem zachwycona. Kto by wpadł na taki pomysł, żeby zrobić dwie skarpetki z odmiennie skręconej tej samej wełny i jeszcze je nosić, by sprawdzić, która mocniejsza? Tylko Sarah Anderson! Albo ja - ale już nie muszę!
Ich bin begeistert. Wer würde so was einfallen lassen, zwei Socken aus derselben doch anders gezwirnten Wolle zu stricken und sie noch zu tragen? Nur Sarah Anderson! Oder ich - ich muss aber  nicht mehr!

piątek, 27 września 2013

Strzeż się FedExu!

W szale farbowania poczułam potrzebę sprawdzenia, jak się farbuje jagódkami. A że ja do włamów nieskora jestem i jakoś z krzaka w parku nie umiem kraść (jako Polka jakaś niezdolna jestem!), zamówiłam sobie na Roztoczu po kilogramie tarniny, kaliny, dzikiej róży i 2 kilogramy czarnego bzu. Pan zapakował to wszystko jak Bóg przykazał w oddychające torby papierowe, oddzielił kartonowymi przegródkami i w środę rano nadał FedExem (niegdyś krajowy OPEK) spod Zamościa. We czwartek paczka nie doszła, w piątek około południa zaczęłam robić raban. Królewna z biura obsługi oświadczyła, że paczka jest w magazynie i dostanę ją w poniedziałek, bo... pociekła i oni ją w czwartek rano przepakowali, a w piątek rano przepakowali jeszcze raz, bo... znów pociekła i kurier nie chciał tego zabierać, a teraz to oni o wpół do czwartej idą do domu i paczkę dostarczą w poniedziałek. I rozum w ogóle nie miał żadnego dostępu do ciemnej masy, która tylko przypadkiem nie urodziła się w pałacu. Rozmowę zakończyłam słowem na "k". Dział doskonalenia produktów i usług też nie reagował na maile. Paczkę dostarczyli po ponad 5 dniach (w słowie FedEx to ex należałoby czytać jako "były", a nie jako "ekspres") w poniedziałek około pierwszej.

Ich wollte ein bißchen mit Beeren färben, ich konnte aber nicht im Park oder anderswo die Beeren stehlen (ich bin unfähig dazu, als Polin - ganz unbegabt!). Ich habe also in Roztocze je ein Kilo Schlehdorn, Schneeball, Heckenrose und 2 Kilo Holunderbeeren bestellt. Ein netter Mann hat alles in atmende Papiertüten gepackt, mit Pappe abgetrennt, schön verpackt und am Mittwoch um 9.00 Uhr zu mir (Warschau, die große Station) geschickt, mit FedEx (vorher die polnische Firma OPEK, bisher zuverlässig, FedEx hat sie gekauft ). An Donnerstag habe ich mein Packet nicht bekommen, also am Freitag um Mittag bagann ich zu radauen. Eine Prinzessin im Kundendienst erklärte mir, daß mein Packet noch im Lager ist und ich es erst am Montag bekomme, weil das Paket undicht war und etwas leckte. Ein Kurier (ein Graf eher) wollte es nicht mitnehemen, sie haben es also morgen am Donnerstag umgepackt, dann hat sich alles am Freitagsmorgen wiederholt (das 2. Mal umgepackt) und jetzt gehen sie um halb vier nach Hause. Auch selbst kann ich also nicht das Paket aus dem Lager abholen. Bis Montag. Die Scheißprinzessin wollte gar nichts verstehen, ich habe also das Gespräch mit einem ordinärem Wort abgeschlossen und versucht an eine andere Abteilung anzurufen oder zu schreiben - vergeblich. Mein Paket mit Beeren habe ich nach mehr als 5 Tagen (FedEx! - "Ex" soll man eher als "ehemalig", als "express" lesen) am Montag um 13.00 Uhr bekommen.


Pan kurier chciał mi wmówić, że nienaruszona i szybko zwiać, nie udało mu się. Jako ta czarownica zmusiłam do obejrzenia, co stało się z zawartością paczki za jego sprawą i oświadczyłam, że nie miną trzy miesiące, a firma urządzi go tak, jak on urządził tę przesyłkę. I to życzenie się spełni. Wtedy dopiero wiał.
W ramach przepakowywania przesyłki, pracownicy FedExu bardzo sie starali, wysypali wszystko, a potem w foliowe wory postanowili wrzucić raczej czerwone do czerwonych...

Der Kurier wollte mir einreden, daß mein Paket ungerührt ist, und schnell verschwinden, es ist ihm aber nicht gelungen. Ich habe ihn gezwungen, genau anzuschauen, was wegen seiner Dummheit  aus dem Inhalt meines Pakets geblieben ist. Ich habe ihm auch wie eine alte Hexe erklärt, daß er in drei Monaten dank seiner Firma ähnlich aussehen wird. Erst dann ist er blitzschnell verduftet.
Beim Umpacken meines Pakets haben sich die FedExangestellten sehr bemüht, in dem Paket Ordnung zu machen. Sie haben alles ausgeschüttet, gemischt und dann in Plastikbeutel eingelegt: in einen Beutel eher die roten ...


... a czarne raczej do czarnych. Ze szczególnym akcentem na "raczej".
... in den zweiten eher die schwarzen Beeren. Mit Betonung auf "eher".


Po przełożeniu do gara "czarny" wór wyglądał tak - tak, na dnie garnka jest sfermentowany sok z czarnego bzu:
Nach dem Auschütten in einen Topf sah der Inhalt des "schwarzen" Beutels so aus - ja, unten im Topf ist fermentierter Holundersaft:


Ponad trzy godziny w smrodzie nieziemskim pracowałam za Kopciuszka, żeby cokolwiek uratować. Przynajmniej do farbowania. Udało się, poniekąd.
Mehr als drei Stunden habe ich wie Aschenputtel im schrecklichen Gestank gearbeitet, um irgendetwas zu retten, zum Färben zumindest. Es ist mir teilweise gelungen.

Półtora kilo sfermentowanego maceratu z czarnego bzu, po odebraniu kaliny i tarniny.
Die fermentierten Holunderbeeren nach dem Aussortieren - ca 1,5 kg.


Mniej więcej 60 dag dzikiej róży
Ca. 60 dag Heckenrose


Około 80 dag kaliny, która przetrwała to zadziwiająco dobrze.
Ca. 80 dag Schneeballbeeren, die diese Reise unglaublich gut überstanden sind


I 16 deko tarniny, reszta zaginęła w akcji.
Ca. 16 dag Schlehdorn, der Rest ist verschwunden, bestimmt nicht im Holunder


O brudzie i smrodzie nie piszę.
Kochani, jeśli Polak nie umie kraść w najbliższym parku, to międzynarodowa firma kurierska go nauczy. Następnym razem taki głupi, żeby kupować i powierzać przewóz FedExowi za ciężkie pieniądze, Polak już nie będzie! Do parku jest bliżej!

Na, wenn eine Polin in dem nahe gelegenen Park stehlen  nicht kann, dann wird ihr ein internationales (amerikanisches!) Speditionsunternehmen das Stehlen beibringen. Das nächste Mal wird diese Polin nicht mehr so dumm sein, etwas zu kaufen und dem FedEx die Beförderung für gutes Geld zu beauftragen! Der Park ist in der Nähe!

środa, 25 września 2013

Drzewo sandałowe i nawłoć

W oczekiwaniu na moje jagódki z Roztocza, które docierały z przygodami, leżała sobie zabejcowana wełna. Ale że jagódek ani śladu, nie mogło sie to dobro tak marnować. Ufarbowałam.
In Erwartung meiner Beeren aus Roztocze, die bis heute nicht angekommen sind, habe ich meine Wolle gebeizt. Und das gebeizte Gut lag auf meinem Balkon. Da die Beeren abhanden gekommen sind, habe ich die Wolle damit, was ich habe, gefärbt.


Zdjęcie motków na zabejcowanej wełnie, którą trzeba było wysuszyć, bo dłużej niż trzy dni gnić nie mogła.
U góry motek farbowany nawłocią (200%), wełna bejcowana ałunem (20%), ale do kąpieli barwiącej dodałam jeszcze sporą szczyptę kamienia winnego. Miała być żółta, jest oliwkowa.
Pośrodku i na dole motki farbowane drzewem sandałowym. Bo kupiłam sobie kadzidło.
Oben: ein mit Goldrute (200%)  gefärbtes Strang (Beize: Alaun 20%); ich habe aber zum Farbbad eine Priese Weinsteinrahm zugegeben. Ich erwartete, daß die Wolle gelb wird, ist aber olivgrün.
Darunter zwei Stränge mit Sandelholz gefärbt - ich habe mir nämlich einen Weihrauch gekauft.


Podobno takie czerwone, bo to mielona kora, nie samo drewno. To nie mogłam nie spróbować. Wełna  bejcowana ałunem (15%) i kamieniem winnym (10%). Co ciekawe, to ten jaśniejszy motek jest z pierwszego farbowania. Moczyłam 25 g tego proszku pół dnia, potem gotowałam dwie godziny, przecedziłam do gazy i gotowałam ten motek godzinę razem z drzewem w gazie. Kiedy wyjęłam, kąpiel barwiąca była niemal przezroczysta. Więc wysypałam drzewo z gazy do garnka z kąpielą i do tego włożyłam drugi motek - a niech tam, będziemy farbować kontaktowo.
Es ist angeblich auch gemahlene Rinde des Sandelbaumes, deswegen ist es so rot. Ich musste es ausprobieren. Die Wolle habe ich mit Alaun (15%) und Weinsteinrahm (10) gebeizt. Interessant ist darin, daß der hellere Strang stammt aus dem 1. Farbzug. Nachdem ich das Sandelholz gewässter und ausgekocht habe, habe ich es in den Verbandsmull durchgeseiht und den ersten Strang im Farbbad mit dem "Säckchen" eine Stunde gekocht. Danach war das Farbbad fast klar. Ich habe also den Mullinhalt ins Farbbad eingeschüttet und erst dann habe ich den zweiten Strang hineingelegt - Kontaktfärbung ist doch nicht meine beliebte Form der Arbeit.


Trochę trudno było wyprać ten pył i wióry, ale już po trzech praniach sie udało, a kolor, chociaż to było drugie farbowanie, dużo mocniejszy. Poniżej bez słońca, ale i bez lampy błyskowej.
Es war nicht leicht, die Spänchen und den Staub auszuwaschen, doch der Farbton - obwohl das doch der 2. Farbzug war, war viel intensiver. Darunter ein Bild ohne Sonne und ohne Blitzlicht.


Podobają mi sie wszystkie trzy!
Alle drei Stränge gefallen mir sehr gut!

wtorek, 24 września 2013

Zupka z łupin i słodki buraczek

Farbowanie mnie chwyciło tak, że się oderwać nie mogę. Oto ciąg dalszy.
Ich wurde von dem Pflanzenfärben so in Beschlag genommen, daß ich mich davon nicht lösen kann.



Ten brązowy to z łupin kasztanów, bo... udało mi się zebrać całe 125 g łupin! Gotowałam godzinę w porze późnoobiadowej. Z pracy wrócił Puchatek, zajrzał do garów i rzekł:
- Zupkę dzisiaj mamy!
Der braune Strang wurde mit Kastanienschalen gefärbt, weil... es mir gelungen ist, die ganzen 125 Gramm der Schalen zu sammeln. Ich kochte sie am späten Nachmittag aus. Aus der Arbeit ist mein Mann gekommen, hat in die Töpfe hineingeschaut und gesagt:
- Wir haben heute ein Süppchen!



Czas był najwyższy włożyć do kąpieli barwiącej wełnę. Włożyłam moteczek.
Po umyciu rączek i przebraniu się Puchatek wrócił do kuchni i powiada:
- Ach! Zupka z makaronem!
No i tak wygląda teraz ten makaron, bejcowany ałunem (20%) i pod koniec przyprawiony szczyptą siarczanu miedziowego (bo kolor był marny). A potem... zapomniałam, że mam gar na gazie i przypomniałam sobie po jakichś dwóch godzinach, kiedy łupiny już schły, a płynu było z dziesięć mililitrów. Dlatego kolorek trochę nierówny. Ale wełna turecka górą - nic jej nie szkodzi, można ją nawet przypalać.
Dann musste ich ein Strängchen Wolle ins Farbbad einlegen und machte ich das. Mein Mann hat die Hände gewaschen, sich umgekleidet, ist in die Küche zurückgekommen und hat gesagt:
- Ach! Das ist doch Suppe mit Nudeln!
Na. Die Nudeln (mit 20% Alaun gebeizt) sehen jetzt also, wie auf dem Bild. Die Suppe habe ich  mit einer Prise Kupfersulfat gewürzt (die Farbe war vorher ziemlich blass) und ganz davon (von dem Topf auf dem Herd) vergessen. Der Sud hat sich fast ausgekocht, die Farbe ist deswegen ungleichmäßig.



Kolor buraczany, acz nie buraczkowy, to skutek zaglądania na blog Agnieszki, która w chuście umieściła rudopomarańczowy kolor z buraków. No i mnie zafascynowało. Musiałam. A że musiałam też tarte buraczki na zasmażane zrobić teściowej na zimę, to ugotowałam w garze 2,5 kilograma buraków w łupinach (tylko ogonki im ucięłam). Z buraczkami dalej zrobiłam, co trzeba, ale wywar zachowałam, a następnie wrzuciłam do niego moteczek (znów bejca: ałun 20%) i godzinkę gotowałam. No i efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Napatrzeć się nie mogę. A ponieważ kolejna partia słoików z buraczkami mnie jeszcze czeka, powtórzę.
Von den Rübenfärbereien habe ich gehört, daß sie nicht waschecht sind. Wenn ich aber die Farbe von den roten Rüben bei Agnieszka gesehen habe, war ich entzückt. Ich musste es machen. Das weitere Muss war auch, die roten Rüben für meine Schwiegermutter einzumachen. Ich habe also 2,5 Kilos der roten Rüben mit Schalen gekocht und den Sud diesmal nicht ausgeschüttet. Ich habe darin einen Strang (gebeizt mit Alaun, 20%) eine Stunde gekocht. Mit dem Ergebnis war ich entzückt. In diesem Winter wird meine Schwiegermutter jeden Tag rote Rüben essen - ich muß es wiederholen!


Serdecznie pozdrawiam!
Ich grüße herzlich!

niedziela, 22 września 2013

Fascynacja trwa

Czerwone listki nie dają mi spokoju, gotowa jestem sobie nimi wytapetować mieszkanie. Ale na razie sprawdziłam, jak przyjmuje kolor z samej ałyczy moja turecka wełna. Przyjmuje inaczej niż Ryeland, ale też ładnie.
Die roten Blätter von der Blutpflaume halten mich auf Trab. Ich bin bereit, mir damit meine Wohnung zu tapezieren. Diesmal habe ich geprüft, wie meine türkische Wolle die Farbe von Blutpflaume annimmt - anders als Ryeland.



Ten bardziej zielony jest tylko bejcowany w ałunie (20%) i farbowany tak jak przedtem, a przed farbowaniem tego drugiego dodałam do kąpieli farbującej jeszcze szczyptę (znów: na oko) kamienia winnego, więc trochę "zżółkł" zgodnie z przewidywaniami.
Der grünere Strang war nur im Alaun (20%) gebeizt und so gleich wie Ryelandwolle gefärbt. Vor dem Färben des zweiten Strangs habe ich zum Farbbad noch ein bisschen Weinsteinrahm zugegeben, der Strang wurde also gelbstichig.

W garze było im kolorowo.
Im Topf war bunt.



A ponieważ miałam zabejcowany w ałunie (20%) jeszcze jeden motek, to go klasycznie ufarbowałam na (w zamiarze) fioletowo-szary czarną malwą - trzeba wtedy gotować razem z zaparzonymi i odcedzonymi kwiatami, inaczej zielenieje na powietrzu i staje się morski zielony.
Da ich noch gebeizte Wolle hatte, färbte ich noch einen Strang violett-grau mit schwarzen Stockrosen (man muss die Blüten nicht nur aufbrühen, sondern auch mit der Wolle kochen, anderenfalls wird die Wolle grün).



Ale kolor wyszedł tylko piękny szary, w dziennym świetle jest lekko zielonkawy, a w halogenowym - fioletowo-szary.
Die Farbe ist aber nur grau, mal grüen-, mal violettstichig, es liegt am Licht.




Farbuję dalej!
Ich färbe weiter!

piątek, 20 września 2013

Kasztany, kasztany...

Szukanie orzecha włoskiego może w tym mieście doprowadzić do rozpaczy. A wszystko, co doprowadza człowieka do rozpaczy może go też zaprowadzić na nieznane ścieżki. Odkrywcy musieli być w nieustającej rozpaczy. Nieznana ścieżka wiodła tak (tzn. ścieżka znana, dedukcją się nazywa, ale terra była incognita): jeśli farbują łupiny orzecha, to farbują też łupiny kasztanów, a zdobyć łatwiej. I to był błąd. W tym mieście jest wiele kasztanowców, ale te, na których są owoce, są za parkanami, bo wszystkie domy w tym mieście postanowiły się... ogrodzić. A w parkach kasztanowce tak chore, że nie rodzą. Po dwóch godzinach chodzenia po okolicy znalazłam 6, słownie: sześć, kasztanów w łupinach. Ale tak się nachodziłam, że z pustymi rękami nie chciałam wracać. Nazbierałam więc 20 dag opadłych z kasztanowca liści, bo: jeśli liście orzecha farbują, to może i liście kasztanowca też. No i... farbują.
Bei der Suche nach einem Walnussbaum überkam mich eine tiefe Verzweiflung. Alles jedoch, was einen Menschen zur Verzweiflung treibt, kann ihn auch zu unbekannten Pfaden führen. Die Erfinder mussten die ganze Zeit in Verzweiflung sein. Mein dorniger, unbekannter (d.h. der Pfad war bekannter, heißt Deduktion, aber terra war incognita) Pfad führte so: wenn die Walnussschalen färben, dann sollten auch die Kastanienschalen färben, und es ist leichter, die Kastanienschalen zu finden. Und hier habe ich einen Gedankenfehler begangen. In dieser Stadt gibt es viel Kastanienbäume, aber Bäume, die Früchte haben, sind hinter den Gittern, da alle Häuser in dieser Stadt doch eigene Zäune haben müssen. In den Parks sind alle Kastanienbäume krank und haben nur wenige Früchte. Nach zwei Stunden habe ich sechs Kastanien gefunden. Ich wollte aber nicht mit leeren Händen nach Hause gehen, habe ich also 20 dag der Kastanienblätter gesammelt, weil: wenn die Walnussblätter färben, dann... Es hat sich erwiesen, daß sie färben!



Włóczka jeszcze mokra. Bejcowana przed farbowaniem w ałunie, 20%. Ta jasna farbowana tylko w liściach (i tych marnych 6 łupinach), ta średnia z kąpieli zaprawionej szczyptą (na oko) siarczanu miedziowego, a przed tą ciemną jeszcze dodatkowo dodałam do kąpieli szczyptę (na oko - to ostatnio moja ulubiona miara) siarczanu żelaza.
Das Garn ist noch feucht, vor dem Färben mit Alaun (20%) gebeizt. Die helle Wolle wurde nur in den Blättern (und den sechs Schalen) gefärbt, die mittlere ist aus einem Farbbad mit ein bißchen (nach Augenmaß) Kupfersulfat, und die dunkle noch mit ein bisschen Eisensulfat (das Augenmaß ist letztens mein beliebtes Maß).

Tak się ładnie w listeczkach gotowały po godzince.
So brav habe ich die Wolle in den Blättern je eine Stunde gekocht.



A po wyschnięciu są jeszcze ładniejsze - moteczki po 25 g.
Die getrocknete Wolle ist noch schöner - jeder Strang wiegt 25 g.



A skoro już jesteśmy przy moteczkach, to teraz już jestem przygotowana do eksperymentów. Wyciągnęłam z kartonu zbunkrowane pół kilograma tureckiej wełny Linate Smyrna Gold.
Jetzt bin ich auf alle möglichen Färberversuche vorbereitet. Ich habe in einem Karton ein halbes Kilo türkischer Wolle gefunden.



Tyle zostało, reszta poszła do farby, duża część już z farby wyszła. I po tych wszystkich bejcowaniach i farbowaniach...
Und nach allen schon gemachten Versuchen mit Beizen und Färben...


... nie dam nigdy, przenigdy złego słowa na turecką wełnę powiedzieć. To jest rewelacyjna wełna, która wszystko wytrzyma. Była w motkach po 200 m/50 g. Idealnie, praktycznie jak skarpetkowa, można łączyć z jednolitą (czarną, szarą) skarpetkową w fair isle. Przewinęłam więc na motki po 25 g i w takich farbuję.
... werde ich kein schlechtes Wort über irgendeine Wolle aus Turkei sagen. Die Wolle hält alles aus. Die konkrete ist in den 200 m/50 g Knäuel, also fast als SoWo, man kann sie mit schwarzer oder grauer SoWo in fair isle verbinden. Ich habe also die Wolle in 25 g-Stränge geteilt und so färbe ich sie.



Można będzie z tego zrobić piękne swetry, szyjogrzeje, a z resztek... skarpetki!
Man kann daraus schöne Pullis, Cowls und Socken machen! 


wtorek, 17 września 2013

Czary mary...

Bukiet dalii zmusił mnie do działania - przecież nie wyrzucę więdnących kwiatków, nie po to je kupiłam. A że na sąsiednim trawniku znalazłam dużo spadających z drzewa czerwonych listków, wyciagnęłam gary i...
Wenn ich schon ein großer Dhalienstrauß gehabt hatte, mußte ich etwas damit machen. Ich konnte es einfach nicht wegschmeissen. Da ich auf einem Nachbarrasen schöne rote Blätter aus einem Blutbuche und einer Blutpflaume gefunden hatte, hatte ich auch meine Farbtöpfe aus dem Balkon geholt und...


Żółty moteczek jest z dalii - już chyba nigdy nie uzyskam z dalii pomarańczowego koloru, a przynajmniej dopóki nie będę miała własnego ogródka i nie posadzę w nim czerwonych dalii, bo takie są potrzebne, by uzyskać pomarańczowy. Ten żółty to efekt farbowania tym, co na zdjęciu:
Der gelbe Strang habe ich in Dhalien gefärbt - ich meine, ich bekomme nie ein orangenfarbenes Garn, wenn ich keinen eigenen Garten mit roten Dhalien habe. Für das gelbe Garn hatte ich genau die darunter abgebildeten Dhalien gebraucht.


Tym razem się nie pieściłam. Kwiatów było ok. 110 g, czyli mniej niż połowa tego, co potrzebowałam. Wrzuciłam do gara, gotowałam godzinę. W tym czasie zabejcowałam wełnę (to polska owieczka NN, którą kiedyś dostałam od e-wełenki na spróbowanie, 65 g, bejca: ałun 15%). A potem prosto z gara z bejcą gorącą wełnę wrzuciłam do wrzących dalii i gotowałam godzinę. Ostygła w wywarze. Trudno o kolorze powiedzieć, że blady. Ale nie pomarańczowy...
Diesmal habe ich damit keine Umstände gemacht. Ich hatte ca. 110 g  Blumen, es war also ungefähr die Hälfte der gefragten Menge (oder weniger).  Die Blumen habe ich eine Stunde gekocht. Inzwischen habe ich die Wolle (die 65 g von e-wełenka, aus einem polnischen NN-Schaf) gebeizt (Alaun 15%), dann habe ich die heiße Wolle gleich in den Topf mit Blumen gelegt, wieder eine Stunde gekocht und danach in dem Farbbad zum Abkühlen gelassen. Blass ist das Garn bestimmt nicht, orangenfarben ist es doch auch nicht...

A przy farbowaniu zielonego moteczka (naprędce ukręconego w mękach Ryelanda, 15 g) zaglądałam do gara jak urzeczona. Zabejcowałam moteczek - ałun 20%. Do drugiego garnka włożyłam połowę liści nazbieranych z trawnika pod bukiem odmiany purpurea i pod ałyczą (śliwą wiśniową), na to zabejcowaną wełnę, a na to resztę liści (część zdążyła podeschnąć).
Beim Färben des grünen Stranges (15 von Ryeland) war ich mit den Farben verzaubert. Die Wolle habe ich mit Alaun (20%) gebeizt und schichtenweise mit den Blutbuche- und Blutpflaumeblättern in einen Topf gelegt.


Taki kolorowy garnek zalałam zimną wodą i postawiłam na gaz.
Den Topf habe ich mit kaltem Wasser gefüllt und erhitzt.


Gotowało się godzinę, a ja co chwila zaglądałam, żeby sobie popatrzeć, jak listki oddają czerwień, która na wełnie zamienia się w... zieleń.
Alles habe ich eine Stunde gekocht und geschaut, wie die Blätter ihre rote Farbe der immer... grüneren Wolle abgeben.


Akcja była tak spontaniczna, że nawet nie miałam czego wrzucić do drugiego farbowania, więc po prostu wylałam i jeden, i drugi wywar. A szkoda...
Die Farbaktion war so spontan, daß ich keine Wolle mehr für den zweiten Farbzug vorbereitet habe. Ich habe also die Farbbäder einfach weggeschüttet. Schade...